Po czym poznać prawdziwego przyjaciela

2024-02-24

Autor: Jacek Wolszczak

Bodaj wszyscy z nas chcą mieć przyjaciela lub przyjaciółkę. Każdy z nas różnie wyobraża sobie, jakim człowiekiem powinien być przyjaciel. Często mamy wątpliwości, czy osoba, która jest z nami blisko zasługuje na to miano. Po czym więc poznać, że mamy do czynienia z kimś wyjątkowym?

Przyjaciel towarzyszy.

Jest z nami w chwilach kosmicznego tryumfu i koszmarnego dołu. Gdy się zakochujemy, czujemy motylki w brzuchu, wyobrażamy sobie związek po grób. Gdy zaczyna się psuć, wiemy, że to nie jest odpowiednia osoba, z bólem, rozczarowaniem, żalem odchodzimy, żegnamy się, rozstajemy… A przyjaciel dalej jest. Dla niego to nasze zdanie, nasza perspektywa jest najważniejsza, rozumie nasz początkowy zachwyt, przyjmuje do wiadomości nasze wątpliwości i jest w pogotowiu, aby o 3:00 w nocy móc nas pocieszać po zerwaniu. Jest obecny zarówno w ważnych wydarzeniach, jak również w przyziemnych codziennych kłopotach i wyzwaniach. Wie, że jest potrzebny. Wie, że na to samo może liczyć od nas. Nie szantażuje, nie „dociska” prosząc o spotkanie. Jeśli sami jesteśmy dla niego przyjacielem dobrze wiemy, kiedy musimy się poradzić, a kiedy to on potrzebuje naszego wsparcia. Czujemy, że naszej więzi towarzyszy wzajemność. Nie rozliczamy się z czasu. Nie udajemy jednak, że zupełny brak kontaktu wzbudza w nas „trudne” emocje. Byliśmy, jesteśmy, będziemy dla niego (i on dla nas) responsywni, czyli odpowiadający na wołanie: o radę, o obecność, bliskość, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa. Przyjaciel nie zapewni nam wszystkiego. Może jednak przez swoją obecność dać nam poczucie, że jesteśmy potrzebni i wartościowi.

Przyjaciel nie ocenia.

Wie, że ocena to ostatnie słowo, które chcielibyśmy usłyszeć, bo czuje, że coś dla nas jest o wiele ważniejsze. Bliskość, czułość, zrozumienie… Bycie z nami w tym wszystkim, co nam się przydarza. Bycie z nami, gdy popełniamy mniejsze i większe gafy lub błędy, których nie jesteśmy sobie w stanie wybaczyć. Nie ocenia, to nie oznacza, że nie ma własnego zdania czy zawsze się z nami zgadza. Wprost przeciwnie: ma swoje zdanie, ale wie, kiedy je wyrazić i czy w ogóle jego/ jej zdanie jest w danej chwili nieodzownym elementem naszej rozmowy.

Przyjaciel w nas wierzy.

Ale nie mówi nam, że niezależnie od wszystkiego, będziemy zwycięzcami. Twierdzi, że od tego mamy rozum, by samodzielnie podejmować decyzje i niezależnie, co zdecydujemy – będzie wystarczająco dobrze. Wierzy w naszą sprawczość i uważnie się przygląda. Zachęca do podejmowania działania i związanego z tym ryzyka. Rozumie, że lęk to nieodłączna część życia każdego człowieka, więc również i my mamy prawo obawiać się porażki. Możemy lękać się o to, co przed nami. Mamy komfort, bo przy nim i przez niego możemy bez strachu powiedzieć, że się boimy, jesteśmy przerażeni. Możemy też wskazać, że czegoś żałujemy, mamy poczucie winy, że nie załatwiliśmy tego czy tamtego w lepszy sposób. Przyjaciel zna i wierzy w nasze wartości, choć nie musi się z nami we wszystkim zgadzać. Ma prawo do własnego, krytycznego zdania i nie boi się nam o tym powiedzieć, bo wie, że my również jesteśmy dla niego przyjacielem. A przyjaciel chce dobrze. Dla nas. Tak, jak my dla niego.

Przyjaciel (nie) zazdrości.

Gdy w naszym życiu pojawia się Ktoś Nowy, przyjaciel rozumie, że to ktoś, kto w przyszłości może stać się Ważny. Nie narzuca się ze swoją obecnością w naszym życiu. Nie musi nic robić, a my i tak wiemy, że jest blisko. I to niezależnie, czy mieszka 2 czy 500 km od nas. ON JEST. I żadna siła tego nie zmieni. Gdy odnosimy sukces mówi szczerze, że chciałby być na naszym miejscu, że zazdrości tego, co osiągnęliśmy. Nie jest jednak złośliwy, przykry, uszczypliwy, nie pojawia się u niego złość, a… wzruszenie, że daliśmy radę, że dokonaliśmy czegoś, co nie było wcale takie proste. I autentycznie cieszy się razem z nami. Gdy słyszy o naszej nowej znajomości, pyta tylko, kiedy może ją/jego poznać. Nie ma w nim/w niej lęku o to, że ta nowa relacja jest dla niego/ dla niej zagrażająca. Ma pewność więzi między nami, którą wybudował czas, wspólne przeżycia, poczucie zaufania, wspólne przyjemności i gorycz porażek.

Przyjaciel dba o relację.

Nie oznacza to, że o nią zabiega. Wie, że pewne rzeczy, sprawy, sytuacje i ludzie są dla nas ważni. Nie dyskutuje o tym czy o tamtym. Słucha i czeka. Gdy tak posłucha i poczeka zada magiczne wręcz pytanie:
- Chcesz znać moje zdanie?

Dopiero wtedy mówi, co sądzi. Wychodzi z naszego cienia. Pokazuje nam paletę rozwiązań, ale nie narzuca żadnego konkretnego. Może wskazywać podobne sytuacje z naszej przeszłości i pytać:
- Nie uważasz, że tamta sytuacja pokazała ci, że…
- Myślisz, że to coś, co daje do myślenia?
- A pamiętasz, jak to się skończyło?

Dzwoni nie tylko, gdy ma jakąś sprawę. Dzwoni, bo… ot, tak, chce usłyszeć, co tam u nas. Co się wydarzyło? Jak się czujemy? Czy coś nas niepokoi? A może wyprowadza z równowagi. Sam dzwoni prosząc o radę. Upewnia się, czy mamy czas na dłuższą pogawędkę przez telefon, czy może wolimy się spotkać gdzieś na mieście, aby wszystko omówić w najdrobniejszych detalach. Nie naciska na spotkanie, gdy mówimy, że „nie teraz”. Daje jednak sygnał, gdy coś jest ważnego. Zdaje sobie sprawę, że to, co dla niego jest priorytetem, dla nas takim być nie musi. Liczy się z naszą odmową, nie nosi w sobie żalu. Jednocześnie, jest konkretny, chce wiedzieć, kiedy będziemy mogli poświęcić mu/jej swój czas.

Przyjaciel jest wyrozumiały.

Gdy zrobimy głupotę, powiemy coś w nerwach, on wie, że to nie jest prawda o nas, a wynik stresu, trudnej sytuacji lub uznaje, że takie rzeczy się zdarzają każdemu. Owszem, wyrazi swoje zdanie, ale nie będzie się pastwił nad nami mówiąc, że powinniśmy być inni, a on nie będzie nam tego tysiąc razy powtarzał. Nie będzie z uporem maniaka wypominał zaszłe dzieje: nasze przewiny, trudności i działania niemądre. Zdaje sobie sprawę, że ludzie się zmieniają i czasem warto dać drugą szansę. Co nie oznacza, że da ich pięć lub sześć. Jasno potrafi powiedzieć, co jej/jemu nie pasuje, co go/ją rani, co dziwi, co zniesmacza. Jest otwarty na rozmowę o uczuciach. Rozmawiacie nie tylko o rzeczach najważniejszych, ale też o pierdółkach, codzienności, tym, czym aktualnie żyjecie.

Przyjaciel wie, że jest ważny.

Nie potrzebuje na każdym kroku naszego potwierdzenia jego roli w naszym życiu. Nie potrzebuje wskazywać, że osiągnął znacznie więcej, niż my. Pokaże jednak na swoim przykładzie, że to, co osiągnął może być również naszym udziałem. My też możemy i jesteśmy w stanie. Zna naszą wartość, zna nasze wątpliwości. Wie, jak wyrwać z dołu, jak zmobilizować w obliczu kryzysu. Wie, co powiedzieć, gdy wszystko już zostało powiedziane.

Przyjaciel potrafi milczeć.

Wie, że są sytuacje, w których nie trzeba zabierać głosu. Wie, że są sytuacje, w których liczy się jego/jej obecność i… cisza. W ciszy można też budować relację. W ciszy często można usłyszeć znacznie więcej, niż podczas dwugodzinnej rozmowy. W ciszy jesteśmy bezbronni, nie wiemy, co dalej, nie wiemy, w którą stronę, a on… daje nam przestrzeń i czas do namysłu, refleksji, do wyrażenia niewypowiedzianego. On wie. On czule czuwa.

Przyjaciel pyta.

Gdy ma wątpliwości nie wyjeżdża ze swoją wersją na rozwiązanie. Dopytuje. Bo jest ciekawy. Bo chce bardziej zrozumieć. Bo ufa, że my też znajdziemy rozwiązanie. Bo mamy coś, czego nie ma on, a nam brakuje czegoś, co on posiada w nadmiarze. Dopełniamy się, uzupełniamy. Wspólnie wierzymy, że będzie dobrze, choć może być różnie.

Przyjaciel zapewnia spokój.

Gdy w naszym życiu szaleje burza z piorunami, on/ona koi nasze niepokoje i lęki. Nie doradza, nie stara się być mądrzejszy, ale szuka wspólnie z nami najlepszego możliwego rozwiązania w danej chwili. Rozumie i nie gdera. Szanuje i nie przeszkadza. I uśmiecha się. Do nas i do siebie, mając poczucie, że humor to również niesamowity zasób, którym się dzieli mając często niełatwe życiowe doświadczenia. Nie przenosi na nas swojej złości. Potrafi wskazać, gdzie kończy się nasza odpowiedzialność, co możemy, a czego nie musimy, co chcemy, a czego on/ona za żadne skarby nie zaakceptuje. Bo jest asertywny, umie stawiać granice bez obawy, że nas urazi…

Ideał nie istnieje.

Uspokajam: podane cechy przyjaciela/przyjaciółki, a więc i Ciebie, Drogi Czytelniku, w tej roli to zbiór najlepszości. W życiu bardzo rzadko można spotkać człowieka, który odznacza się wszystkimi, wyżej opisanymi cechami. Warto jednak, by – jeśli to potrzebne – powiedzieć mu/jej, o tym, co mógłby zmienić. Jeśli nie może lub nie potrafi inaczej warto zastanowić się, czy to nie jest dobry moment na akceptację jego niedoskonałości lub braków. Wszak my również nie jesteśmy idealni. Zbyt wysoko zawieszonej poprzeczki nie jest w stanie przeskoczyć nawet człowiek, który bardzo by tego chciał.

Uspokajam: przyjaźń nie musi być na całe życie. Ludzie przychodzą i odchodzą. Ważne jednak, abyście czuli wzajemność w relacji przyjacielskiej. I dbali o nią.

Uspokajam: przyjaciel może być zazdrosny. Ważniejsze jednak jest nie to, że w obliczu różnych okoliczności widzicie/czujecie, że powoduje nim zazdrość, ale to, co z tą zazdrością robi...

A Wy macie swojego przyjaciela?

Obraz autorstwa freepik

Jacek Wolszczak

Psycholog i pedagog. Pracuje z młodzieżą i dorosłymi.

Po czym poznać prawdziwego przyjaciela
Ta strona korzysta z plików cookie. Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na naszą politykę prywatności.
Przeczytaj