Wyznaczasz sobie jako Rodzic nierealne cele? Jesteś przekonany, że nie możesz popełniać błędów, a jeśli coś nie jest doskonałe, to jest do niczego? Towarzyszy Ci lęk przed tym, że nie jesteś wystarczająco dobry? Czujesz ciągłe napięcie w ciele i nerwowo reagujesz na uwagi krytyczne? Masz wrażenie, że powinieneś się bardziej starać? Gdy jesteś chory/chora nie idziesz do lekarza po zwolnienie, ale do pracy, bo przecież bez Ciebie świat się zawali, firma w której pracujesz splajtuje, a znajomi powiedzą, że przez Twoją nieodpowiedzialność napytałaś/napytałeś sobie biedy?
Jeśli odpowiedziałeś/odpowiedziałaś twierdząco na więcej, niż jedno z powyższych pytań, może to oznaczać, że jesteś...
perfekcjonistą/perfekcjonistką.
Dążenie do tego, by być w danej dziedzinie dobrym/dobrą, nie jest żadnym zaburzeniem czy chorobą. To naturalne dążenie człowieka do rozwoju, do tego, aby pokonywać kolejne szczeble kariery, aby czuć satysfakcję z tego, co się robi, aby być dumnym rodzicem wspaniałych dzieci. Problem pojawia się wtedy, gdy każde potknięcie, drobna lub większa pomyłka powoduje u Ciebie przekonanie, że jesteś beznadziejny/beznadziejna. To właśnie Twoja reakcja w sytuacji, gdy coś nie idzie po Twojej myśli, gdy Twoje dążenia i plany nie przebiegają tak, jak byś chciał/ chciała, jest wyznacznikiem tego, w jakim zakresie perfekcjonizm może dotyczyć Ciebie.
Perfekcjonizm to poprzeczka zawieszona tak wysoko, że z dołu nie możesz jej nawet zobaczyć. To przekonanie, że musisz we wszystkim być na 300%, bo inaczej będzie bardzo źle. Dotyczy to różnych sfer życia: od pracy, kontaktów ze znajomymi i przyjaciółmi, relacji małżeńskiej/partnerskiej, relacji rodzic – dziecko.
Perfekcjonizm to nierealne, zbyt wysokie wymagania względem siebie i innych. Wyobraź sobie, że zakładasz, że dobry pracownik nie spóźnia się do pracy. Tej myśli podporządkowujesz swoje działania – zawsze wychodzisz wcześniej z domu, bo coś w głowie podpowiada Ci, że Twoje spóźnienie sprawi, że szef pomyśli o Tobie jak o nieudaczniku, że kolega z pracy będzie przekonany, że nawalasz i nie warto się z Tobą przyjaźnić.
Jakie objawy mogą wskazywać, że masz silne tendencje do perfekcjonizmu?
Notoryczne porównywanie się z innymi.
Wciąż porównujesz swoje osiągnięcia w pracy, swoje wysiłki wychowawcze a nawet wygląd do innych. Patrząc na Instagrama influencera, który właśnie pokazał zdjęcia z szalonych wakacji na Ibizie wiesz, że jesteś przegrywem, siedząc w swoim domu pod Sochaczewem. Uważasz, że sukces X-a czy Ygreka. Wyznacznikiem Twojego sukcesu, jest powodzenie innych osób. Jeśli te dwa światy – Twój i innych – rozjeżdżają się, to uważasz, że to Twoja wina. Próbujesz radzić sobie z tą nieprzyjemną myślą angażując się jeszcze bardziej w pracę, w obowiązki, żeby samemu/samej sobie udowodnić, że Ty też jesteś czegoś wart/warta. Ignorujesz napięcie, które daje o sobie znać, np. pod postacią bólu pleców, głowy, przedramion. Towarzyszy Ci przekonanie, że inni mają gorzej, nie ma się co nad sobą litować czy roztkliwiać. Musisz sobie z tym sam/sama poradzić, nie potrzebujesz pomocy, bo sam/sama najlepiej wiesz, co Ci jest potrzebne do szczęścia.
Niezadowolenie z tego, co sam/sama osiągasz.
Twoja uwaga skupia się nie na kolejnych etapach zadania, ale na wyniku, który musi być taki, jaki sobie założyłeś/założyłaś. Jeśli coś idzie nie po Twojej myśli, uważasz, że to wyłącznie Twoja wina i doskonale „wiesz”, że odpowiadasz za ten niedoskonały wynik w 100%. Pomijasz pozytywne komentarze na swój temat tłumacząc sobie, że inni ludzie mówią do Ciebie miłe słowa, bo się nad Tobą litują. Nie patrzysz na siebie przez pryzmat doświadczeń, a to, co masz przed oczami to przyszłość, którą chcesz lub musisz kontrolować.
Prokrastynacja.
Odkładasz wiele rzeczy na ostatnią chwilę. Dla innych możesz być „leniem”, ale to nie o to chodzi. Tobie bardzo zależy, żeby wszystko było na tip-top. Odsuwasz w czasie zakończenie pracy nad czymś, bo uważasz, że nie jest to dość dobre. Gdy ktoś wskazuje Ci drobną pomyłkę uważasz, że to koniec świata. Wbijasz się w poczucie winy i przekonanie, że jesteś głupi/głupia i… znowu potwierdzasz sobie, że starasz się zbyt mało…
Paraliżujący lęk przed porażką.
Coś, co spędza Ci sen z powiek, to lęk przed niepowodzeniem – sytuacją, w której nie jesteś tak nieskazitelny/nieskazitelna jakim/jaką chcesz być. Chcąc się ustrzec przed nieprzyjemnymi emocjami robisz listy zadań, które chcesz drobiazgowo zaplanować i zrealizować.
Nie lubisz odpoczywać.
Uważasz, że regeneracja sił, odpoczynek po wysiłku nie należy Ci się, bo nie zasłużyłeś/załużyłaś na niego. Na urlopie wciąż jesteś myślami w pracy, bo Twoje poczucie wartości uzależniasz często od produktywności. Wakacje, święta to często niepotrzebne przerywniki między innymi aktywnościami. Masz ciągłe poczucie, że coś Cię omija, wszelkie najlepsze szanse przechodzą obok.
Masz trudności z podejmowaniem decyzji.
Wierzysz święcie, że jest tylko jedna dobra opcja. Obawiasz się, że wybierzesz źle, co pociągnie za sobą bardzo poważne konsekwencje. Dlatego dużo decyzji odwlekasz w czasie myśląc, że przyjdzie jeszcze czas na te rozkminki. Zdarza Ci się unikać decyzji w obawie, że się pomylisz, a to zdruzgotałoby Twój wizerunek w pracy, w szkole Twojego dziecka, na spotkaniu z przyjaciółmi. Często zgoda bądź niezgoda na coś powoduje lęk, napięcie i smutek. Niezależnie od wagi sprawy, którą musisz rozstrzygnąć podejmujesz działania, które mają sprawić, że jakoś tam ogarniesz sytuację. Nie ma jednak tu miejsca na popełnienie błędu, więc często przerzucasz odpowiedzialność za podjęcie decyzji na kogoś innego.
Krytykujesz i umniejszasz swoje osiągnięcia.
Wciąż siebie krytykujesz uważając, że Twoje osiągnięcia nie są niczym szczególnym. Towarzyszy Ci często przekonanie, że Tobie się zwyczajnie udaje coś zrobić. Jest to więc przypadkowe, a nie zależy od Ciebie i Twoich możliwości. Swoje poczucie wartości uzależniasz od oceny innych. Jeśli 99 osób pochwali Cię za to, co zrobiłaś/zrobiłeś, a jedna powie, że coś tam jej się nie podoba uznasz, że wszystko na nic, koniec świata, kaplica.
Samemu/samej trudno Ci wybaczyć błędy innym.
Gdy Twoi najbliżsi popełnią błąd zastanawiasz się, jak to możliwe??? Możesz też przypisywać sobie odpowiedzialność za błędy innych uważając, że mogłeś/mogłaś coś z tym zrobić reagując odpowiednio wcześniej. Możesz myśleć, karcąc się w duchu, że mogłeś/mogłaś coś zauważyć wcześniej, ale byłeś/byłaś zbyt [tu wpisz sobie którąkolwiek ze swoich cech, których w sobie nie lubisz], aby to dostrzec. Możesz nie mieć przestrzeni na uznanie, że Twoje dzieci/partner/znajomi/przyjaciele mogą zrobić coś nie tak, bo wymagasz od nich tyle samo, co od siebie.
Tłumisz lub unikasz okazywania emocji.
Gdy ktoś Cię skrytykuje, jest wobec Ciebie nieuprzejmy, możesz mieć tendencję do ukrywania swoich emocji. Nie powiesz mu/jej wprost, co o niej sądzisz w obawie o ocenę samego/samej siebie. Będziesz miał w sobie lęk przed odrzuceniem, bo przecież nie możesz sobie pozwolić na chwilę słabości. Możesz wierzyć, że ludzie cenić Cię będą tylko wtedy, gdy będziesz nieskazitelny/nieskazitelna w różnych obszarach życia: jako rodzic/pracownik/żona czy zwykły człowiek. Wciąż możesz poszukiwać aprobaty u innych zapominając o sobie i swoich potrzebach. Raczej nie masz zbyt wielu oczekiwań względem innych, bo uważasz, że to właśnie Ty powinnaś być najlepsza/najlepszy, a bez dowodów uznania ze strony innych uważasz, że Twoje wszelkie wysiłki poszły na marne i nie ma dla Ciebie ratunku. Im częściej słyszysz krytyczne komentarze, tym więcej wysiłku wkładasz w udowadnianie, że nie jesteś taki/taka jak myślą o Tobie inni.
Spontaniczność i potrzeby vs. lęk przed odrzuceniem.
Boisz się wyrażać wprost swoje potrzeby emocjonalne, bo uważasz, że zostaniesz odrzucony/odrzucona. Spontaniczność może pozbawić Ciebie poczucia kontroli, a Ty nie chcesz ryzykować. Możesz uważać, że nie zasługujesz na miłość, bo przecież tylko „wspaniali” i „bez wad” mogą pragnąć wartościowego związku. Akceptacja i miłość może Ci się wydawać wyczekiwaną nagrodą za udowodnienie swojej wartości, a nie jako coś, co po prostu Ci się należy jako człowiekowi.
Jeśli zauważasz w powyższym opisie swoje „kawałki”, warto skonsultować się z psychologiem lub terapeutą.
Podczas spotkania ze specjalistą masz szansę na przyjrzenie się, co jest źródłem Twoich trudności i co może stać za Twoją postawą. Może warto skorzystać z szansy na poznanie tych powodów?
O tym, jak perfekcjonizm może wpływać na Wasze postawy rodzicielskie, możecie przeczytać w artykule:
"Skąd się bierze nadopiekuńczość?".
O tym, z czego może wynikać Wasze przekonanie, że Wasze dziecko powinno być "najlepsze", możecie przeczytać w artykule:
Photo by Tolga Ulkan on Unsplash