Jak zachęcać nastolatka do rozwoju

2024-04-05

Autor: Jacek Wolszczak

- Staraj się bardziej.
- To chyba nie jest zbyt ambitne, co?
- Masz znacznie większy potencjał – nie zmarnuj go.

Bardzo wielu młodych ludzi jest karmionych tego typu twierdzeniami/nakazami. Rodzice często myślą, że to zachęta do osiągania lepszych wyników. To motywacja do stawania się lepszym.

Wszystko zaczyna się od języka.

Nie ma nic złego w dopingowaniu do osiągania dobrych rezultatów. Całe zło tkwi w tym, co pomiędzy. Zachęta do starania się „bardziej”, oznacza, że teraz jest „nie najlepiej”. Jeśli młody człowiek słyszy, że to, co go zajmuje tu i teraz jest mało ambitne, to przyjmuje, że to mało interesujące. Dla rodzica, czyli osoby, która jest ważnym punktem odniesienia.

Jeśli tata lub mama informują go, że ma większy potencjał (niż myśli) – wszystko jest ok, bo to znak, że rodzice widzą w nim znacznie więcej, niż on sam. Gdy dodają „nie zmarnuj go”, to jest ostrzeżenie. Ostrzegamy przed niebezpieczeństwem, negatywnymi konsekwencjami. Tymczasem młody człowiek już dobrze wie, jakie są wobec niego oczekiwania, często kompletnie rozjeżdżające się z jego/jej wizją.

To wbija w poczucie winy.

- Jestem nie dość dobry, niewystarczający.

Takie zdania mówi w gabinecie nie tylko młodzież, ale np. pani po 30-tce, która biorąc miliony nadgodzin chce udowodnić szefowi, że jest dobrym pracownikiem. Np. 35-letni pan, który odwala robotę za swój cały dział, licząc na zauważenie…

To poczucie winy wpędza w niskie poczucie wartości i gonitwę za czymś, co trudno określić. Rozwija perfekcjonizm. Ważne jest tylko to, żeby być lepszym, bardziej ambitnym, by wykorzystać drzemiący w nas potencjał. Zapominamy wtedy o tym, że sami siebie pozbawiamy się czasu na realizację pasji, przyjemności, czas dla rodziny, budowanie relacji. Zawsze coś karze nam być „lepszym”.

Warto pamiętać, że w ten sposób zabijamy spontaniczność. Nie doceniamy pasji i wkładu pracy w coś, co nie musi być ważne dla nas jako rodziców. Ważne musi być dla dziecka. To jego życie. To jego wybory.

Warto zastanowić się, dlaczego nam, jako rodzicom tak bardzo zależy, aby dzieci się „nie marnowały”, by „wykorzystywały” swój potencjał. Czy przypadkiem sami nie słyszeliśmy tego typu komunikatów? Co by się stało, gdybyśmy odpuścili? Pozwolili młodym ludziom robić to, na co mają ochotę? Jedynym ograniczeniem powinno być poszanowanie dla innych ludzi i dla prawa, którego złamanie łączy się z konkretnymi konsekwencjami. To powinno być jedynym ograniczeniem.

Często słyszę w gabinecie o tym, że ktoś się stara, stara, stara… a i tak nie otrzymuje pochwały i uznania. Wszystko zmienia się, gdy pada pytanie: a po co pani/pan tak pędzi? Następuje często cisza. Długa cisza…

Życie to nie tylko wykorzystywanie potencjału, produktywność, podążanie za maksymalnym "zyskiem". Szczęście może dać mniej prestiżowy zawód, poczucie sensu jego wykonywania. Autonomiczność w podejmowaniu decyzji. Każdej decyzji. Rodzice to najlepsi nauczyciele budowania sensu, autonomiczności i decyzyjności. Warto więc zejść z pozycji „eksperta”, a przyjąć rolę „towarzysza”. Towarzysz wspiera, ekspert bardzo często „wie lepiej”…

Jak motywować?

Na forach rodzicielskich, jak bumerang wracają pytania o to, jak wzbudzać w dzieciach i młodzieży motywację do nauki, jak rozwijać ich potencjał:

- Co zrobić, żeby się uczył/a? Nic nie robi, a ma potencjał. Twierdzi, że wystarczy mu, że słucha na lekcji. Nie prowadzi zeszytu. A klasówki pisze na 80%. Wiem, że mógłby/aby bardziej, więcej, szybciej...

Nastolatek często najlepiej wie, co przychodzi mu z łatwością i nie musi tracić czasu na coś, co „ogarnia”. Jeśli jego wyniki w nauce są na poziomie dwójek/trójek, to – uwaga, uwaga! – nie trzeba w żaden sposób ingerować. Owszem, możemy być przekonani, że nasz syn/córka mógłby/mogłaby uzyskiwać wyższe noty, bo „ma możliwości”. Tu jednak zderzamy się z tym, co jego, a co wyłącznie „nasze”.

O co tak naprawdę chodzi?

A może nie chodzi wcale o potencjał, a o zazdrość? Chcemy, żeby nasze dzieci nie miały tak „łatwo”, bo przecież my musieliśmy znacznie więcej pracy wkładać w swoje szkolne aktywności? Chcemy, żeby poczuły „ciężar” nauki, odpowiedzialności za wyniki, żeby „zrozumieli, że to ważne”?

W trakcie swojej pracy rozmawiałem już z wieloma nastolatkami. Wszyscy mieli świadomość, że oceny są ważne, że od tego zależy ich przyszłość. Problem w tym, że gdy pytałem o to, co dla nich jest ważne, okazywało się, że nie chodziło o oceny, a o pasje, zainteresowania. Często „głupie”, „śmieszne”, „pan nie zrozumie”. Gdy pytałem ich, kto im wmówił, że to, co kocha, poświęca wiele godzin jest „głupie”, „nieważne”, „śmieszne” padały różne odpowiedzi: rodzice, nauczyciele…

Pozwolić na autonomię.

To znaczy odkrywać razem z nim. Dać mu możliwość próbowania, testowania, rozpoznawania swoich możliwości. Podkreślać jego zaangażowanie.

- Rozumiem, że to dla ciebie ważne. Mogę prosić, abyś opowiedział/a mi o tym, co widzisz w [tu nazywacie jego aktywność: np. granie na komputerze, filmiki na Youtube, tik-toku itp.].

- Widzę, że gdy opowiadasz o tym, uśmiechasz się. To musi być dla ciebie bardzo przyjemne. Jak myślisz, czy to, co oglądasz/robisz może się w jakiś sposób przydać? Czy to wyłącznie przyjemność?

- Łał, robisz dużo w tym temacie. Co jest dla ciebie najbardziej interesujące w tym temacie?

Ważne: niezależnie od tego, czy uważamy to za „głupie”, „nic niewarte” – nie komentujmy. Nie chodzi wszak o to, co Wy sądzicie na dany temat, ale o to, co jest istotą danego zainteresowania. Co sprawia, że nastolatek zawala noc na to, by obejrzeć, posłuchać…

Być gotowym na zmiany.

Nastolatek odkrywając i testując dość szybko może uznać, że to, w co się angażował jest głupie, nieważne i… może zupełnie zmienić swoje zainteresowania. Trzeba na początek zbadać, co stoi za tą zmianą: czy ktoś lub coś sprawiło, że postanowił się wycofać? A może zwyczajnie znudził się daną aktywnością. Pamiętajcie, Wasz nastolatek z dzisiaj, to nie ta sama osoba sprzed dwóch lat. Psychologia rozwojowa mówi o zmianach fizycznych: wzrost, waga, dojrzewanie biologiczne. Za tym też idzie rozwój emocjonalny, bagaż doświadczeń, które mają wpływ na to, co w danym momencie jest dla mnie/dla Ciebie istotne. Dajcie nastolatkowi przestrzeń na próbowanie się na różnych polach. Nie chwalcie za wyniki, a za trud tego próbowania!

- Wow, jestem pod wrażeniem twojej wytrwałości. Mam wrażenie, że nie masz wątpliwości, że to dla ciebie jest ważne.

- Ileż wysiłku musi stać za twoją pasją. Podziwiam twoje zaangażowanie…

- Jak myślisz, jakie twoje cechy pomagają ci w tym?

Nie obrażamy się na dziecko, gdy stwierdza:

- Teraz już nie chcę tego robić. Od dzisiaj…

Zdaję sobie sprawę, że niektórzy z Was są ograniczeni ze względów finansowych. Pasje, zainteresowania to z pewnością aktywności, w które ładujcie wszystkie pieniądze. Dziecko, które doświadcza, ćwiczy swoją wytrwałość, zaangażowanie, jest blisko tego, co dla niego ważne i sam będzie chciał decydować o kierunku swojego rozwoju. Jeśli nie krzywdzi drugiego człowieka – wszystko jest OK.

Przypomnijcie sobie siebie.

Zastanówcie się: czy Wasze zainteresowania od zawsze były stałe?

Dotyczyły one jednej dziedziny?
Czy może „próbowaliście się” w różnych tematach?
Co dało Wam testowanie różnych rozwiązań?
Jak Wasi znajomi reagowali na Wasze pasje, zainteresowania i hobby? Wyśmiewali? Nie rozumieli? A może mówili, że są pod wrażeniem? A może twierdzili, że to „dziwne”, ale są pod wrażeniem?

Co Was wtedy wspierało?
Po jakich rozmowach, po spotkaniach z jakimi ludźmi czuliście, że to, co robicie jest wspaniałe?
Jak to wygląda teraz po wielu latach?
Czy pielęgnujecie to, co odkryliście dawno temu?
Czy rzuciliście w kąt uznając, że to strata czasu?
Czy – niezależnie od swojej decyzji – macie poczucie tego, że wykorzystujecie swój potencjał na 100%? A może na 80%?
Co Wam obecnie może przeszkadzać w osiągnięciu szczęścia? Czym to szczęście jest?

Mówcie o wątpliwościach i swoich uczuciach.

Jeśli kompletnie nie podzielacie pasji/zainteresowań Waszego nastolatka, nic nie stoi na przeszkodzie, by mu to powiedzieć, ale trzeba się postarać, by to również było wspierające.

- Chcesz poznać moje zdanie?

- Mogę ci powiedzieć, co o tym myślę?

Jeśli nastolatek uchyli Wam drzwi możecie powiedzieć na przykład:

- Dla mnie z pewnością nie jest to tak ważne, jak dla ciebie. Ale wierzę, że dobrze wybierzesz. Pamiętaj, że jeśli będziesz miał/ła jakiekolwiek wątpliwości – przyjdź do mnie, to o tym porozmawiamy. Czy jest coś, w czym mogę ci pomóc?

Mówcie też o swoich uczuciach, ale nie obarczajcie, nie przerzucajcie odpowiedzialności za nie na Waszego syna/Waszą córkę:

- Czuję niepokój, bo widziałam, że dostałeś kolejną jedynkę z matematyki. Mam wrażenie, że czas, który przeznaczasz na [tu nazywacie – bez oceny – czynność, którą wykonuje Wasze dziecko] mógłbyś wykorzystać na naukę. Wiem, że to moje. Co Ty sądzisz na ten temat?

- Czuję złość, bo miałeś/miałaś się uczyć, a widzę, że zamiast tego wybierasz [tu nazwa pasji/hobby]. Wierzę, że potrafisz wybierać, wiem też, że czasami to trudne. Chciałbyś, abym jakoś ci pomogła?

Pytajcie zamiast twierdzić.

Zdaję sobie sprawę, że ten jeden wpis nie kończy tematu wspierania potencjału. Wierzę jednak, że to może być początek dyskusji o tym, gdzie leży ta niewidzialna granica między pasjami, zainteresowaniami, odkrywaniem tego, co ciekawe, a naszymi wymaganiami i przekonaniami dotyczącymi naszego dziecka. Podstawą powinna być szczera, nieoceniająca, wpierająca rozmowa. Gdy już naprawdę nie macie pomysłu, co z tym zrobić, zastanówcie się, ile w tym wszystkim jest Waszych wątpliwości, lęku, oczekiwań, a ile konkretnych, mierzalnych sytuacji, w których – jak Wam się wydaje – Wasze dziecko nie robi tego, co mogłoby. Pytajcie, pytajcie, pytajcie! Towarzyszcie, zerkając wstecz: na to, jaki był Wasz nastolatek dwa, trzy lata temu, a jaki jest teraz. Co ważnego/trudnego zadziało się w Waszym rodzinnym życiu? Jak mógł zareagować, co mógł poczuć w wyniku tej sytuacji Wasz nastolatek...

A w razie poważnych wątpliwości, mocno nasilonego lęku o przyszłość Waszego dziecka, wybuchy złości z powodu tego, że „powinno się bardziej starać” skonsultujcie się ze specjalistą. Może się okazać, że jesteście bardzo blisko dobrego rozwiązania.

Żaden rodzic nie jest beznadziejny, żaden nastolatek nie jest głupi. Doceniajcie ich mądrość, wierzcie, że potrafią wybierać, a w razie wątpliwości oferujcie wsparcie. Wszystko zaczyna się od komunikacji, a w razie trudności od modyfikacji komunikatów, które trafiają do nastolatka. Komunikatów, których jesteście autorami.

O tym, jak w inny sposób towarzyszyć nastolatkowi w jego rozwoju, przeczytacie w artykułach:
"Jak wspierać nastolatka w podejmowaniu decyzji".

"O akceptacji dla nastolatka nieidealnego".

"O tym, co wyjątkowe w każdym dziecku".

Image by Tom from Pixabay

 

 

Jacek Wolszczak

Psycholog i pedagog. Pracuje z młodzieżą i dorosłymi.

Jak zachęcać nastolatka do rozwoju
Ta strona korzysta z plików cookie. Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na naszą politykę prywatności.
Przeczytaj