Co robić, gdy nastolatek przeżywa stratę

2024-03-04

Autor: Jacek Wolszczak

Strata dla wielu kojarzy się z odejściem ważnego człowieka. Tego, który był dla nas i dla naszego dziecka ważny i którego obecnie brakuje. Rodzice często rozumieją, że śmierć, odejście takiej osoby jest stratą i podświadomie czują, że sobie i dziecku należy się uwaga: pocieszanie, akceptacja smutku, często rozpaczy i wszelkich możliwych emocji, które mogą się w takiej sytuacji pojawić.

Tymczasem poczucie straty pojawia się znacznie częściej, niż nam się wydaje. Stratą są te wszystkie sytuacje, w których to, co do tej pory było na wyciągnięcie ręki, co było „pewne” przestaje takim być. Gdy rozszerzymy znaczenie straty, mamy szansę na zauważenie tego, na co wcześniej nie zwracaliśmy uwagi, na coś, co w pierwszym odruchu traktujemy/myślimy/postrzegamy jako pewną trudność, ale nie uznajemy ważności przeżyć, uczuć, emocji, które się pojawiają w nas i w naszym dziecku.

Stratą więc będzie np.:

  • rozwód rodziców
  • zakończenie związku nastolatka
  • zmiana szkoły, zmiana miejsca zamieszkania
  • przeprowadzka przyjaciela/przyjaciółki
  • odejście zwierzaka

Lista nie jest pełna i nie może taka być, bo to w jaki sposób reagujemy na zmiany jest sprawą indywidualną. Dla niektórych zmiana szkoły czy przeprowadzka do innego miasta będzie powodowała ekscytację i ciekawość, inni będą przeżywać smutek, frustrację i rozpacz za tym, co bezpowrotnie tracą. Niezależnie jednak od okoliczności, ze wszech miar pożyteczne jest czułe obserwowanie naszych dzieci i nastolatków, gdy dochodzi do zmian(y).

Ambiwalencja uczuć.

Często emocje, które się w nas i w naszych dzieciach pojawiają są sprzeczne ze sobą, trudno bowiem zaakceptować, że z jednej strony smucimy się, że coś się kończy, a z drugiej cieszymy się, bo „odzyskujemy wolność”, zauważamy, że może nieść ze sobą również poczucie ulgi czy większy, niż do tej pory komfort. Ważne, by nie starać się „uciekać” od trudnych emocji, ale by je zauważać. Aby zamiast oceniania ich (i siebie) uznać, że się pojawiają. Sprzeczne emocje (tzw. ambiwalencja) pojawia się, bo nie widzimy sytuacji w sposób czarno-biały, ale zauważamy jej złożoność. Trudna relacja to nie tylko ciągłe kłótnie, nieporozumienia i niesnaski, ale też poczucie bycia kochanym/ą i akceptowanym/a. Odczuwanie ambiwalencji jest więc naturalne.

Często, gdy mamy do czynienia z odejściami „mniejszej wagi” tak też je traktujemy, uznając, że:

  • Inni mają gorzej.
  • To nic takiego.
  • Do wesela się zagoi.
  • Są większe problemy.

Myśląc w ten sposób, komunikujemy innym, że to co przeżywają jest przesadzone, nieadekwatne, nieuprawnione, nieważne, mało istotne, a także odbieramy im prawo do przeżywania danej sytuacji w ich własny, niepowtarzalny sposób.

O ile dość łatwo przyjmujemy smutek po śmierci dziadka, to już odejście zwierzaka możemy traktować jako coś „naturalnego” i dajemy dziecku/nastolatkowi jasny sygnał, że nie ma się co tak tym przejmować. To błąd.

Więcej o różnych emocjach towarzyszących stracie, przeczytacie w artykule:
"O tym, co wstydliwe i co nie wypada w żałobie".

O tym, w jaki sposób rozmawiać z nastolatkiem w obliczu śmierci, przeczytacie w artykule:
"Jak rozmawiać po śmierci samobójczej kogoś bliskiego".

Nie siedzimy w głowie innych ludzi.

Choć może się wydawać, że dość dobrze znamy nasze dziecko, nie jest możliwe, by wejść mu w głowę i „zobaczyć”, co czuje. Podpatrzeć, czym dla niego jest ta konkretna sytuacja. Nasz nastolatek może rozpaczać po stracie ukochanego psa równie intensywnie, jak po dziewczynie lub chłopaku, która/y zakończył/a z nim relację. Może być też odwrotnie. Zresztą: może być różnie, a kombinacji jest nieskończenie wiele, tak jak wiele jest naszych przeżyć, które składają się na doświadczenie. Co więc zrobić, jak się zachować, gdy nie rozumiemy, skąd tyle emocji buzuje w naszym nastolatku w sytuacji, która dla nas nie stanowi takiego emocjonalnego wyzwania?

Uznajcie, uważniajcie, akceptujcie, przyjmujcie.

Zamiast oceniać, lekceważyć, podśmiewywać się z tego, co nasze dziecko czuje, robi (lub nie robi) warto zauważyć, np. mówiąc:

Widzę, że jest ci smutno. Jestem przy tobie, bo jesteś dla mnie bardzo ważna/ważny.
Zauważyłem, że jesteś ostatnio smutna. Chcesz mi o tym coś więcej powiedzieć?
Rozumiem, że to, co się wydarzyło jest dla ciebie trudne.
Czy jest coś, co by ci w tej sytuacji pomogło? Czy jest coś, co mogę dla ciebie zrobić?

Powyższych propozycji nie traktujcie jako „obowiązkowe”, bo najlepiej sprawdzają się Wasze słowa, to, że używacie Waszego języka, Waszych zwrotów. Nastolatek dość szybko może zacząć podejrzewać, że to, co słyszy jest udawane, nieautentyczne. Może zacząć przypisywać Wam wścibskość, a nie ciekawość. Ważne jednak, byście zaczynali takie rozmowy mając w tyle głowy, że nie wiecie, nie jesteście pewni, a to, co sami uważacie na dany temat możecie sobie w buty włożyć. Nie o to chodzi, że to nieważne i że nie możecie o tym wspomnieć, ale ważniejszy jest on/ona w tym momencie. Na Wasze „stanowisko” Bardziej Doświadczonego Człowieka przyjdzie jeszcze pora.

Gdy nastolatek będzie wiedział, że uprawomocniacie jego stany emocjonalne, akceptujecie jego, często trudne, emocje, wcześniej czy później będzie miał w sobie gotowość (a może to Wy będziecie ją mieli?), by zapytać o Waszą radę, o to, co sądzicie, o to, jak Wy widzicie dany fakt.

Pozwalajcie Waszym nastolatkom przeżywać straty. Dajcie czas na płacz, rozpacz, smutek, rozżalenie, ale też złość na to, co się wydarzyło. Nie zostawiajcie ich w tym, mówiąc

  • Nie rozumiem, o co ci chodzi.
  • Nie przesadzaj.
  • Bez jaj, to jest smutne?

Właśnie w tych trudnych sytuacje macie szansę zbudowania z nimi porozumienia, wspólnoty myśli, możecie wejść w ich świat, który zbyt często jest "nieodkrytym lądem". Czy to jest łatwe? Pewnie, że nie. To sprawdzian Waszej cierpliwości, zaufania, miłości i bliskości, bo z jednej strony to ten Wasz nastolatek, a z drugiej często sytuacja, która dla Was jest „jasna” i zdajecie sobie sprawę, że jest cała masa gotowych recept, by to „skończyć”.

Strata czasu? Dla kogo?

Możecie uważać, że to strata czasu. Pytanie tylko, kto tu traci? Wasze dzieci? A może to Wam licznik stuka? Odmierza czas Waszej bliskości i tego, że Wasze dziecko jeszcze do Was przychodzi, chce być blisko, jeszcze mu zależy. Chyba najsmutniejsze zdanie, które usłyszałem w gabinecie, a dotyczyło rodziców, brzmiało:

Wie Pan, już mi nie zależy na relacji z nimi.

Kto więc traci tutaj czas? Nastolatek przeżywający stratę, czy Wy, którzy musicie tego doświadczać? Jeśli sprawicie, że dziecko będzie wysłuchane i zaopiekowane, dajecie sobie więcej czasu. Na budowanie bliskości i zaufania. Pokazujecie też, że choć czas dzieciństwa, bycia nastolatkiem bezpowrotnie mija, to Wy jesteście. I będziecie. Razem z nimi. Przy nich. Dla nich. Dajecie im pewność.

Tę pewność poniosą dalej.
W swoje własne, samodzielne życie.
Będą wiedzieć, że ich rodzice akceptowali, a więc będą się starać, aby ten wzorzec, tę matrycę przekazać swoim dzieciom.

[…]
Śmierć ptaka to jest
Kropla krwi
Bardzo podobna do twej
Kropli krwi
Bardzo podobna do twej
Otchłań taka
Ten sam próg
Bramy trwóg
Ten sam próg
Bramy trwóg
Więc nie lekceważ
Śmierci ptaka
Nie lekceważ

Fragment tekstu "Śmierć ptaka" Jeremiego Przybory.

Więcej o tym, jak wspierać nastolatka, który jest w relacji romantycznej, przeczytasz w artykule:

"Jak rozmawiać z zakochanym nastolatkiem".

Więcej o tym, jak rozmawiać z dzieckiem (i nie tylko z nim), by chciało dzielić się swoimi przeżyciami, przeczytasz w artykule:

"Jak budować relacje".

Obraz autorstwa freepik

 

 

Jacek Wolszczak

Psycholog i pedagog. Pracuje z młodzieżą i dorosłymi.

Co robić, gdy nastolatek przeżywa stratę
Ta strona korzysta z plików cookie. Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na naszą politykę prywatności.
Przeczytaj