Zniekształcenia poznawcze. Etykietowanie cz. 1

2024-03-09

Autor: Jacek Wolszczak

Najogólniej rzecz biorąc zniekształcenia poznawcze to nieracjonalne, często wyolbrzymione sposoby myślenia. Wpływają one na to, jak postrzegamy innych ludzi, dotyczące nas wydarzenia, a także świat dookoła nas. Od razu uspokajam: ulegamy im wszyscy, bez wyjątku. Często te błędy w myśleniu są tak bardzo mocne, że przyjmujemy je za prawdę, zbytnio ich nie podważając.

Krokiem do poradzenia sobie z nimi jest zaakceptowanie, że w ogóle istnieją, że często im ulegamy i że czasem nie warto iść na skróty. Zniekształcenia poznawcze są bowiem taką ścieżką w naszej głowie, która sprawia, że jesteśmy szybciej celu, ale po drodze nie widzimy, że coś jednak się nie zgadza… W depresji – zarówno młodzieńczej jak i „dorosłej” odgrywają niechlubnie dużą rolę, często podtrzymując niektóre objawy. To właśnie zniekształcenia poznawcze odgrywają niechlubną rolę w negatywnym postrzeganiu rzeczywistości przez nastolatka czy dorosłego chorującego na depresję. To właśnie one sprawiają, że wiele sytuacji - również tych nieskomplikowanych - może się wydawać czymś nie do zniesienia.

Na różnych psychologicznych stronach możecie znaleźć bez trudu listy zniekształceń poznawczych. Tutaj każdemu z nich poświęcę oddzielny artykuł. Postaram się, aby mój opis nie był najeżony terminami psychologicznymi i pasował właśnie do depresji z dwóch perspektyw: nastolatka i jego rodzica.

Etykietowanie. Co to takiego?

Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę przyjąć, że gdybym poprosił Ciebie, Drogi Czytelniku/Czytelniczko, o to byś opisał/a siebie jednym określeniem miałbyś z tym niemały kłopot. Bo czy można całą złożoność zachowań, pragnień, marzeń, planów, zachowania, myśli i uczuć zamknąć w jednym słowie? To tak, jak byśmy chcieli zmieścić się w ubranie dla dwulatka albo w buty o 4 numery za małe. Nie jest to możliwe.

To zniekształcenie poznawcze polegające na nadawaniu konkretnych określeń sobie i innym. Etykiety to określenia będące „wytrychami” do tego, kim jesteśmy, na bazie czasem nawet pojedynczego zdarzenia. Wiele razy w życiu przekonałeś/łaś się , że innym nader często przychodzi z wielką łatwością określanie Ciebie i innych ludzi etykietami negatywnymi i pozytywnymi, np.

  • Ona jest oślicą!
  • On się nie przykłada!
  • Ona manipuluje wszystkimi!
  • On chce być w centrum uwagi!
  • Ona jest oszustką!
  • On jest kretynem!

lub:

  • On jest taki mądry!
  • Ona jest miła!
  • On jest grzeczny!
  • Ona jest dojrzała!
  • On jest dzielny!
  • Ona jest prawdomówna!

Jak widzicie, etykiety nie dotyczą jedynie wyłącznie negatywów, ale także tego, co jest oczekiwane i dobrze widziane w naszym środowisku. Na samym dole znajdziecie odnośnik do części drugiej, w której więcej napisałem o etykietach pozytywnych, które na pierwszy rzut oka są czymś wartościowym, wspierającym jednak często powodują, że dziecko/nastolatek "uwięziony" w pozytywnych etykietach na swój temat myśli i działa w sposób odwrotny od tego, co mówi o tym dana etykieta.

W tej części skupię się na negatywach.

Powtarzam: etykiety to oceny naszego zachowania czy przekonań, które „określają” jacy jesteśmy. To jednoznaczna ocena, osąd, który nie ogranicza się do konkretnej sytuacji, ale sugeruje, że tacy właśnie jesteśmy zawsze i nie ma od tego wyjątku. Etykiety dotyczą również innych ludzi.

Często osobami w taki sposób określającymi nas są/byli rodzice, którzy np. po klasówce napisanej na trójkę uznali, że jesteśmy „głupi” lub „leniwi”, bo przecież można było się bardziej przyłożyć (czytaj: więcej uczyć). Często słyszeliśmy to, gdy podjęliśmy jakąś decyzję, która okazała się być błędem.

Z czasem przyjęliśmy (przyjmują również Wasze dzieci), że konkretna etykieta to prawda o nas. Przy okazji porażki, trudności czy potknięcia myślimy sobie:

  • Jestem kiepskim rodzicem.
  • Nie można na mnie polegać.
  • Nic mi się nie udaje.
  • Jestem głupi.

Etykiety są „wygodne”, bo to droga na skróty – nie trzeba się zbyt długo zastanawiać nad powodami, które sprawiły, że zachowaliśmy się w określony sposób. Tak, często osobami, które nimi rzucają na lewo i prawo są… nauczyciele.

  • Pani syn jest leniwy.
  • Pana córka nie potrafi...
  • Pani córka jest chamska.
  • Pana syn jest arogancki.

Z etykietami trudno dyskutować.

Na podstawie zachowania (również tego, które się powtarza) nie można określić, że ktoś taki jest. Znaczyłoby to, że np. jego lenistwo to jego/jej stała cecha. Jeśli cecha to coś, co jest ze mną 24 godziny na dobę. Jeśli jestem chamem” to nie robię żadnego wyjątku – wszystkich traktuję w określony, właśnie chamski sposób. To przecież nieprawda.

Z etykietami trudno dyskutować nie tylko ze względu na ich treść, ale również przez pewność z jaką są wypowiadane. Człowiek, który mówi o nas, że jesteśmy nieudacznikami nie ma co do tego wątpliwości. Mówi tak, jakby znał nas na wylot. To właśnie sprawia, że z czasem przestajemy się buntować, bronić się przed nimi, podważać, mówić „to nieprawda”, bo tam gdzieś głęboko w środku zaczynamy podejrzewać, że to prawda. I nic tego nie zmieni. Z etykietami trudno dyskutować, bo są… ogólne. Nie ma w nim nic poza jednym określeniem, które nas definiuje jako człowieka.

Etykietowanie ma wpływ na to, w jaki sposób myślimy o sobie, na nasze przekonania. Często to ciasna klatka, z której nie wiemy, a często nie potrafimy wyjść uznając, że nie da się nic z nimi zrobić i nie ma żadnego sposobu, żeby je „zmienić”, czyli nadać im inne znaczenie. Etykiety to ciasne ubranka, które jednak w jakiś sposób do nas „pasują”, bo np. każda porażka, nieprzemyślana decyzja czy trudność potwierdza nam, że etykietka pasuje do nas jak ulał.

Etykieta to ocena pomijająca pozytywy.

To zniekształcenie poznawcze. Etykiety dotyczą bowiem czegoś niechcianego, negatywnego a jednocześnie pomija dobre i pozytywne zachowania. To, że ktoś zaliczył niepowodzenie na klasówce z matematyki nie oznacza, że jest „leniwy”, a jedynie, że… zaliczył niepowodzenie na klasówce z matematyki. Może Ci nie pójść na jednym czy drugim sprawdzianie, ale jesteś dobry z fizyki, polskiego. Możesz nie radzić sobie zbytnio z różnymi wyzwaniami, ale to wcale nie znaczy, że jesteś zupełnie do niczego. To samo tyczy się innych (znajomych, przyjaciół, współpracowników).

Wiele osób nie może się mylić? Może!

Często w gabinecie słyszę etykiety. Są one obecne w myśleniu, często raniące, utrudniające poruszanie się we własnym, wewnętrznym świecie. Pytam wtedy, czy ten głos w głowie, który mówi jaki jesteś należy do ciebie? Często w odpowiedzi słyszę, że nie. To głos taty, mamy, brata, nauczyciela, ale „tak często to słyszałem, że wiem, że to prawda”. Ci wszyscy ludzie nie mogą się mylić, prawda?

Nie chodzi jednak o pomyłkę, ale o sprowadzanie niepowtarzalności człowieka do kilku określeń, które – niczym sądowy wyrok – mówią, że jesteśmy… [wpisz sobie jakąkolwiek etykietę].

Etykiety – zwłaszcza te, które słyszeliśmy od ważnych dla nas osób – utrzymują się z wielką siłą, mimo, że od czasu ich nadania zachowywaliśmy się również w inny, przeczący jej sposób. W swoim życiu podjęliśmy mnóstwo decyzji, codziennie, np. będąc kierowcą, podejmujemy ich setki. Nie każda z nich była dla nas dobra, nie każda to sukces, który trzeba uczcić, ale w obliczu ilości wszystkich decyzji, czy te kilka, kilkanaście złych może powodować, że jesteśmy „głupi”? Nie sądzę. etykieta wydobywa na wierzch najczęściej negatywną cechę danej osoby, a zupełnie pomija dobre strony i zachowania. Kiedy zrobisz krok w tył zauważysz, że mimo że stłukłeś szklankę, wcale nie jesteś „totalnym nieudacznikiem”, bo przecież dobrze radzisz sobie w pracy oraz życiu rodzinnym i można wymyślić wiele przykładów przeczących tej krzywdzącej ocenie. Podobnie w przypadku znajomych – czasem zachowają się dziwnie, ale przecież jakiś inny powód mógł spowodować brak informacji z ich strony.

Jak radzić sobie z etykietowaniem?

Ilekroć zorientujesz się, że zaczynasz siebie lub innych etykietować staraj się oddzielać siebie od tego, co robisz. Dobrym początkiem tego procesu jest zmiana tego, w jaki sposób o sobie myślisz/mówisz.

Gdy podejmiesz decyzję, która okaże się nie trafiona, nie startuj do samej/samego siebie z tekstem:
- Jestem głupia/głupi.

Możesz pomyśleć/powiedzieć sobie, stwierdzając konkretny fakt:
- Ta decyzja była błędem.

To samo tyczy się zachowania innych osób. Zamiast:
- Jesteś…

Możesz powiedzieć:
- Twoje zachowanie jest dla mnie [jakie??]
-  Zachowałeś się... [jak??]

Etykiety utrudniają radzenie sobie w sytuacji stresu, w wyzwaniach życia codziennego. Warto za każdym razem, gdy orientujemy się, że myślimy o sobie etykietami zastanowić się:

Czy w moim zachowaniu jest coś, co może przeczyć etykiecie?

Czy mogę myśleć o sobie w inny, bardziej racjonalny sposób?

Czy mogę uznać, że moje porażki, trudności to naturalna część życia i nie określają one tego, jakim jestem człowiekiem?

Czy jest możliwe, że mój sposób myślenia o sobie może być przesadzony lub nieadekwatny do tego, co konkretnie się wydarzyło?

Ważne, by nie rozsiadać się w fotelu i przyjmować myśli za pewnik. Bo nie są faktami. Bo etykiety – jak każde zniekształcenie poznawcze – to droga na skróty, która często zapewnia szybsze dotarcie do celu. Nie jest jednak jedyną drogą do zrozumienia siebie i innych. Etykieta pomija fakty, które jej przeczą.

Więcej o etykietach pozytywnych możecie przeczytać w części drugiej:

"Zniekształcenia poznawcze. Etykietowanie cz. 2".

O innych zniekształceniach poznawczych możecie przeczytać w artykułach:

"Zniekształcenia poznawcze. "Wszystko albo nic".

"Zniekształcenia poznawcze. Imperatywy".

"Efekt Dunninga-Krugera".

Image by Luisella Planeta LOVE PEACE from Pixabay

 

 

Jacek Wolszczak

Psycholog i pedagog. Pracuje z młodzieżą i dorosłymi.

Zniekształcenia poznawcze. Etykietowanie cz. 1
Ta strona korzysta z plików cookie. Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na naszą politykę prywatności.
Przeczytaj