Troska czy kontrola?

2024-06-08

Autor: Jacek Wolszczak

Rozmawiając z rodzicami nastolatków w gabinecie psychologicznym i czytając fora rodzicielskie, często napotykam pytania dotyczące naruszania prywatności dziecka. Czy w związku z otaczającymi nas zagrożeniami, szczególnie w świecie cyfrowym, rodzic ma prawo – kierując się troską o bezpieczeństwo dziecka – sprawdzić zawartość jego telefonu, przeczytać wiadomości z Messengera, poczty elektronicznej, Whatsaapa itd…

Jakie więc działanie ze strony rodzica jest wyrazem zwykłej, naturalnej troski, a co wydaje się być kontrolą?

Obie te postawy mogą wydawać się podobne, jednak wywierają diametralnie odmienny wpływ na rozwój dziecka. Rodzice troszczący się o swoje dzieci dążą do stworzenia bezpiecznego i wspierającego środowiska, w którym dziecko może badać swoje możliwości i rozwijać samodzielność. Rodzice kontrolujący dążą do ścisłej kontroli nad każdym aspektem życia swojego dziecka, co może prowadzić do ograniczenia jego autonomii i zdolności do podejmowania własnych decyzji.

Poniżej przedstawiam opis dwóch skrajnych postaw. 

Rodzice, którzy troszczą się o bezpieczeństwo.

  • Rozmawiają o zagrożeniach wynikających z internetów, ale też nie demonizują tego zjawiska przyjmując, że to środowisko naturalne dla dziecka, które urodziło się w czasach, gdzie zupełnie oczywistym jest dostęp do technologii pozwalającej mieć biuro w telefonie. Pokazują też zalety sieci.
  • Tworzą z dzieckiem relację opartą na zaufaniu - pozwalają próbować nowych aktywności, przeżywać błędy i porażki, eksperymentować. Nie oceniają, nie etykietują, że to głupota, idiotyzm, marnowanie czasu. Interesują się tym, czego dziecko doświadcza, czego próbuje, co mu dają kontakty z rówieśnikami. Wiedzą, że dziecko codziennie sprawdza i odkrywa siebie w relacji poza rodziną.
  • Są dojrzali - mają świadomość tego, co jest emocjami rodzica, a co dziecka. Potrafią rozdzielić swoje lęki od naturalnej potrzeby eksplorowania świata przez dziecko. 
  • Nie przekraczają granic dziecka - (dotyczących np. autonomii, własnej przestrzeni, czasu wolnego, prywatności) 
  • Nie mają problemu z indywiduacją (oddzieleniem się) dziecka, a sam proces uważają za naturalny. Zdają sobie sprawę, że każdy rok w życiu dziecka wymaga od nich nieco innego zakresu ochrony i to w różnych kwestiach.
  • Obserwują swoje dziecko, wiedzą, gdzie chodzi, pozwalają na oddalanie się od nich emocjonalne. Rozumieją, że pierwsze uczucie (każda „miłość”) jest sygnałem, że dziecko przygotowuje się do związku romantycznego w przyszłości. Nie zakazują kontaktu, nie dyskredytują dziewczyny czy chłopaka dziecka. Wiedzą, że relacja rodzicielska to co innego, niż relacja rówieśnicza.
  • Reagują na zmianę w zachowaniu/ emocjach swojego dziecka. Dobrze znają jego marzenia/ dążenia/ trudności, ale również to, z czym sobie gorzej radzi i nadmiernie go za to nie krytykują.
  • Zdają sobie sprawę, że dziecko to nie powinien być jedyny ważny punkt w ich życiu. Rozwijają swoje pasje i zainteresowania. Dbają – obopólnie – nie tylko o relacje z dzieckiem, ale też (a może przede wszystkim) ze sobą. 

Rodzice, którzy kontrolują, a myślą, że troszczą się o bezpieczeństwo.

  • Myślą, że kłamstwo jest naturalnym sposobem komunikacji dziecka z rodzicem. Mogą twierdzić, że dziecko jest „nieprzewidywalne”, trudno „sterowalne”.
  • Boją się, że bez nich syn/córka sobie w życiu nie poradzi, czasem nawet mówią jemu/jej to wprost. 
  • Są napędzani do działania przez problemy i trudności dziecka. Swoje poczucie wartości budują na tym, co robią dla dobra dziecka, często podtrzymując taki wizerunek wśród najbliższej rodziny czy znajomych.
  • Myślą, że budząca się autonomia dziecka jest dla nich zagrażająca, bardzo źle znoszą postępującą decyzyjność dziecka. Tłumią sprawczość dziecka uważając, że to oni wiedzą najlepiej, co dla niego/dla niej jest dobre, ważne i pożyteczne.
  • Przekraczają granice dziecka np. jego prawo do prywatności. Sprawdzają telefon, czytają wiadomości pod pretekstem ochrony przed niebezpieczeństwem, czy złym towarzystwem.
  • Są zazdrośni i czują się zagrożeni w roli “ważnej dla dziecka osoby” przez relacje rówieśnicze (przyjaźnie, miłości, związki erotyczne).
  • Kompensują sobie trudności we własnym związku skupianiem uwagi na dziecku i działaniami “wspierającymi i chroniącymi”. Zamiast dbać o swoje życie (relację z partnerem), "meblują" życie dziecka.
  • Z trudem przychodzi im przyjęcie innego punktu widzenia – często nie potrafią zaakceptować faktu, że dziecko może mieć inny pomysł na siebie niż sami zaplanowali. Wymuszając określone postawy, oceniając decyzje syna/córki, nie budują ufnej relacji z dzieckiem – dziecko zaczyna ich okłamywać, ponieważ nie ma przestrzeni na wyrażenie swoich prawdziwych potrzeb, wstydzi się swoich prób i błędów. Syn/córka dochodzi do wniosku, że miłość, którą dostaje od rodziców jest warunkowa, uzależniona od zachowania.

Oczywiście, to przykładowy zarys dwóch skrajnych postaw. Większość rodziców plasuje się gdzieś pośrodku. Warto jednak zastanowić się do której postawy mi bliżej i czy na pewno wspieram moje dziecko by było odważnym, samodzielnym, śmiałym i twórczym człowiekiem w przyszłości.

Więcej o tym, jak radzić sobie z wyzwaniami, przed którymi stają rodzice, przeczytacie w artykule:
"O rozczarowaniu w rodzicielstwie".

Obraz autorstwa Freepik

 

 

Jacek Wolszczak

Psycholog i pedagog. Pracuje z młodzieżą i dorosłymi.

Troska czy kontrola?
Ta strona korzysta z plików cookie. Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na naszą politykę prywatności.
Przeczytaj