O przerzucaniu odpowiedzialności na innych

2024-11-15

Autor: Jacek Wolszczak

– Babcia będzie zła, gdy dowie się, że…
– Gdy to zrobisz, on/ona tego ci nie daruje…
– Gdy mu/jej to powiesz, nie będzie chciał cię znać…

Drogi Rodzicu!

Gdy piętrzą się przez Tobą trudności (nie tylko te związane z chorobą dziecka) bywa, że – w obliczu potencjalnych, nieprzyjemnych reakcji innych – rezygnujesz/zmieniasz lub unikasz podejmowania decyzji. Budzi się w Tobie lęk i obawa dotyczące właśnie tego, w jaki sposób ocenią to inni, czyli Twoi znajomi, członkowie rodziny lub ktoś, kogo zdanie się dla Ciebie liczy.

Bo dobrze znasz te zdania.

Bo dobrze wiesz, co dana osoba myśli na temat, który Ciebie zajmuje.

Bo w przeszłości już nieraz wujek/ciotka/babcia lub inni dawali Ci czytelny sygnał, że są przeciwko, że nie zgadzają się z Twoim stanowiskiem, że „to niemądre”, że „ty chyba zwariowałaś/łeś””, że „tylko idiota by to zrobił”, albo „jak można dopuścić do czegoś takiego”.

Często, poraniona/y bolesnymi doświadczeniami, jesteś przekonana/y, że to, co dla Ciebie ważne/potrzebne/korzystne może być (będzie?) wyśmiane, umniejszone, zdegradowane. Budzi się w Tobie nie tylko lęk, ale też – wyprzedzając to, co ma nastąpić – poczucie wstydu. Wtedy też budzą się upiory, myśli, które pojawiają się w Twojej głowie i cichutko, ale dobitnie „informują”, że:

–  Jeśli to zrobisz, wyjdziesz na kretynkę/kretyna.
–  Nie ośmieszaj się, po co ci to?!
–  Zwariowałaś/łeś? To niepotrzebne!
–  Ludzie mają poważniejsze zmartwienia.
–  To przecież nieważne, jesteś przewrażliwiona/ny.
–  Ty tak na poważnie?!

Często wierzysz, że te myśli to głos rozsądku. Nic bardziej mylnego. To echo przeszłości. To ślad po tych, którzy właśnie w taki sposób komentowali Twoje rozterki, wątpliwości, niepokoje. To ślad z czasów, gdy byłaś/łeś często od nich zależna/y. To ślad z czasów, gdy Twoje decyzje były mocno ograniczone, bo nawet, jeśli podjąłeś/podjęłaś jakiś ważny dla Ciebie temat raczej nie mogłaś/eś nic z tym zrobić. Nie byłaś/eś ostateczną instancją. Twoja „dziecięca” decyzja musiała być uprawomocniona przez dorosłego.

To nauczyło Ciebie, że jesteś odpowiedzialna/y za emocje, myśli, reakcje innych. Że Twoje decyzje „krzywdzą” innych, że są „głupie”, „nieważne”, [możesz dopisać sobie w tym miejscu jakikolwiek inny przymiotnik].

Uwierzyłaś/eś, że to, co mówią inni jest ważniejsze od tego, co Twoje.
Uwierzyłaś/eś, że to, co mówią inni to priorytet, a to, co Twoje jest mniejsze.
Uwierzyłaś/eś, że opinia innych zawsze jest ważniejsza, bo nadaje znaczenie ważnym zagadnieniom, a przecież te Twoje są nie takie znowu poważne, jak Ci się wydaje…

Ta wiara rosła razem z Tobą.

Choć już dawno wyszłaś/wyszedłeś z domu rodzinnego, choć założyłaś/łeś własną rodzinę, zarabiasz pieniądze, jesteś „oddzielniy/a” wciąż masz przed oczami, w myślach, w emocjach coś, co mówi Ci, że jesteś od tych wszystkich ludzi zależny/a, mały/a, niekompetentny/a. I to, że to oni mają rację, a nie Ty…

 Dlatego nawet dzisiaj, jako dorośli, gdy sam/sama stałeś/łaś się rodzicem…

  • „Wiesz”, że dla wujka wiadomość, że Twój syn jest gejem/córka jest lesbijką będzie wielką tragedią i wyłącznie potwierdzeniem, że miał rację mówiąc, że „to się źle skończy”.
  • „Wiesz”, że dla Twojej przyjaciółki informacja, że rozstajesz się z mężem/żoną będzie wyłącznie argumentem do tego, by stwierdzić bez cienia wątpliwości, że „tak nie można”.
  • „Wiesz”, że Twój przyjaciel załamie się zupełnie, gdy dowie się, że z Twojej strony to „tylko” przyjaźń.
  • „Wiesz”, że informacja o depresji dziecka dla członków rodziny będzie okazją do śmieszkowania i obwiniania Ciebie o to, że jesteś kiepskim rodzicem, a dziecko Tobą zwyczajnie manipuluje.
  • „Wiesz”, że gdy córka powie swojemu chłopakowi, że musi zakończyć tę relację, on się popłacze, a przecież może sobie jeszcze coś zrobić z tego powodu i to będzie wyłączna odpowiedzialność córki.

Tymczasem…

O tym, co ludzie (po)wiedzą decyduje zwykle nie to, co zatrzymuje Ciebie przed decyzją. Ci, którzy Ciebie otaczają komentują Twoje sprawy, filtrując je przez: to, co wiedzą, to, co sami przeżyli, to, co myślą na swój i innych temat.

Warto zdać sobie sprawę, że wiedza innych dotycząca Twojego życia to jedynie wycinek tego, kim jesteś, do czego dążysz, jakie są Twoje wartości, co jest dla Ciebie ważne, a co nieistotne (choć dla nich może być wprost przeciwnie).

Warto wiedzieć, że wszystko, co słyszysz na Twój temat to jedynie opinia kogoś, kto:

  • nie zna całości/nie wie wszystkiego
  • nie wie często o tym, ile kosztuje Twoje „pokazywanie” tego, jak żyjesz
  • nie ma za sobą Twoich doświadczeń (choć może mieć podobne)
  • może Tobie zazdrościć/złorzeczyć/ [wpisz jakiekolwiek inne nastawienie]
  • nie ma zielonego pojęcia o tym, co ukrywasz przed innymi, bojąc się ich oceny.

Dostęp do wszystkich niuansów, 100% wiedzy na wszystkie tematy masz wyłącznie Ty. Jesteś dysponentem tajemnic, przykrych doświadczeń, dziecięcych traum, często zamrożonych emocji, które „schowały się” dawno temu w obliczu realnego zagrożenia.

To, co ludzie (po)wiedzą mówi o tym, co czują i myślą, a nie o tym, co Ty powinnaś/powinieneś czuć. Nie jesteś odpowiedzialna/y za ich reakcje, za często karcące słowa, które padają pod Twoim i Twoich dzieci adresem.

To, co ludzie powiedzą mówi o ich doświadczeniach, a nie o tym, czy podejmujesz słuszne decyzje. Nie jesteś więc odpowiedzialna/y za to, co sobie o Tobie pomyślą.

To, co ludzie powiedzą mówi o ich widzeniu danej sprawy, a nie o tym, czy ich opis jest prawdziwy. Nie jesteś więc odpowiedzialna/y za to, w jaki sposób postrzegają dane zagadnienie.

To, co ludzie powiedzą mówi o nich, a nie o tym, jakim jesteś człowiekiem, co stoi za Twoim postępowaniem.
To, co ludzie powiedzą, może być często hamulcem tego, co dla Was nowe, niespodziewane, dające nadzieję na rozwój. To, co ludzie powiedzą, to ich wizja czegoś, co tak naprawdę trudno przewidzieć.

To opinia, która daje obraz tego, czy stoją za Wami, wspierają, trzymają kciuki, klaszczą na myśl o sukcesie i powodzeniu. To opinia, która często jest niepełna, niesprawiedliwa, oceniająca, upraszczająca całą trudną, często traumatyczną rzeczywistość. Twoją rzeczywistość, a nie ich.

Zaufajcie więc sobie i ludziom, którzy Was wspierają. 

Zostańcie przy sobie i przy ludziach, którzy, choć mogą się z Wami nie zgadzać, trzymają dla Was ciepły koc, kawę o czwartej nad ranem, gotowość do rozmowy przez telefon o każdej porze dnia i nocy. Zostańcie też przy tych, których kochacie. Przy tych, którzy potrzebują Waszego zdania niezależnie od opinii innych.

Pamiętaj, Drogi Rodzicu, że jeśli nie łamiesz prawa, nie obrażasz, nie szydzisz, nie jesteś odpowiedzialny za reakcje innych.

Owszem, wujek może się obrazić i karać ciszą po informacji, że Twój syn jest gejem, ale jego reakcja jest kwestią wyboru, a nie samego faktu, że się o tym dowiedział. Owszem, może go to zdziwić, zszokować, może potrzebować czasu, by to przetrawić, ale co z tym wszystkim zrobi, to wyłącznie jego odpowiedzialność.

Owszem, informacja, że rozstajemy się z naszym mężem/żoną może być dla naszej przyjaciółki okazją do stwierdzenia, że „tak nie można”, ale to ona bierze wyłączną odpowiedzialność za to, co z tą informacją zrobi. Owszem, może być „przeciwko” tej decyzji, może jej kompletnie nie rozumieć i w związku z tym relacje z nią mogą być od tego momentu chłodne, ale to wyłącznie jej decyzja, a nie Twoja.

Owszem, Twój przyjaciel może się załamać zupełnie, gdy dowie się, że dla Ciebie to tylko „przyjaźń”, bo przecież taka informacja nie jest okazją do tego, by skakać z radości. Nie jest jednak Twoją odpowiedzialnością jego grożenie, że w takim razie on się zabije. To on wybiera, w jaki sposób przyjmie tę smutną dla niego decyzję. Ty jesteś odpowiedzialny/a za to, w jaki sposób przekażesz mu tę informację.

Mówiąc o depresji lub innej chorobie czy trudności Twojego dziecka członkom rodziny, możesz spodziewać się każdej reakcji. I tu identycznie – za to, w jaki sposób zareaguje ta grupa ludzi, nie jesteś odpowiedzialna/y. Owszem, mogą obarczać Ciebie winą, twierdzić, że dziecko manipuluje, a Tobie daleko do bycia dobrym rodzicem. Mogą też zwyczajnie zapytać, co od nich oczekujesz, jak mogą Ci pomóc. To ich odpowiedzialność i decyzja.

Twoja córka kończąca relacje nie jest odpowiedzialna za to, w jaki sposób zareaguje chłopak na wieść o rozstaniu. Pewnie, że chłopak może się zupełnie rozkleić – wszak to nie jest wiadomość, na którą się czeka z uśmiechem na twarzy – ale jeśli zaczyna grozić/przeklinać/wyzywać/podważać to wyłącznie jego odpowiedzialność.

To, że bierzesz na siebie odpowiedzialność w sytuacji, w której jest ona po przeciwnej stronie wynika z tego, że przyzwyczaiłeś/łaś się, dobrze znasz właśnie ten scenariusz: ktoś Ciebie wciąż trenuje w przypisywaniu odpowiedzialności. Służą temu między innymi poniższe teksty, które – jak zakładam, Drogi Rodzicu – bardzo dobrze znasz z przeszłości:

- Przez ciebie mama jest smutna.
- Przez ciebie tata pije.
- Przez ciebie mama płacze.
- Przez ciebie tata jest agresywny.
- Przez ciebie zaraz oszaleję.
- Przez ciebie szlag mnie trafi.

Terapia własna.

Drogę ku decyzjom pozbawionym lęku przed oceną można rozpocząć terapią własną. Przyjrzenie się, jakie schematy w myśleniu Tobie towarzyszą jest wyzwalające i toruje drogę na inne myślenie o sobie samym.

Bo to nie wyrok dożywocia.
Bo to nie jest prawda o Twoim sprawstwie czy kompetencji.

Bo to opowieść o ludziach, którzy obarczając Ciebie odpowiedzialnością za to, jak się czują czy zachowują, co robią, a czego odmawiają mieli nad Tobą przewagę. Mieli nad Tobą władzę. Mieli poczucie, że wiedzą więcej i lepiej.

Wtedy, przed laty mogli sobie na to pozwalać, bo wiedzieli, że nie masz wyjścia, musisz się podporządkować. Teraz, po latach, od Ciebie zależy to, co z tym zrobisz. Bo to wyłącznie Ty jesteś za siebie odpowiedzialny/na. Podejmiesz to wyzwanie?

Trzymam za Ciebie kciuki.

Więcej o długoterminowych skutkach przerzucania odpowiedzialności, możecie przeczytać w artykule:
"Pomogę ci", czyli o skutkach parentyfikacji".

Obraz autorstwa awesomecontent na Freepik

 

Jacek Wolszczak

Psycholog i pedagog. Pracuje z młodzieżą i dorosłymi.

O przerzucaniu odpowiedzialności na innych
Ta strona korzysta z plików cookie. Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na naszą politykę prywatności.
Przeczytaj