O akceptacji dla nastolatka nieidealnego

2024-09-11

Autor: Jacek Wolszczak

- Mój syn nie chce się uczyć.
- Moja córka nie sprząta pokoju.
- Mój syn nie wykorzystuje swojego talentu.
- Moja córka nie chce skorzystać z mojej pomocy.

Brak chęci innych do realizowania tego, co byśmy chcieli rodzi frustrację. W dalszej perspektywie może powodować wypalenie rodzicielskie, smutek, złość, często też chcemy nieco mocniej zaakcentować swoje zdanie, więc zaczynamy krzyczeć, czasem obrażamy się na dziecko/ nastolatka/ rzeczywistość. Zastanawiamy się, dlaczego nie jesteśmy słuchani… Nie rozumiemy, że ktoś nie zgadza się z naszą wizją świata, w którym dziecko je zdrową żywność, korzysta z komputera tylko wtedy, gdy ma wyznaczony czas na tę aktywność, odrabia sumiennie lekcje, wytrwale się uczy…

Frustracja rodziców i nastolatka.

Możemy wciąż wierzyć, że im częściej, im mocniej będziemy naciskać na to, by osiągnąć to, na czym nam zależy, tym szybciej osiągniemy „sukces wychowawczy”. Jeśli tak się nie dzieje, czujemy się często odpowiedzialni za to, czego nie ma, czego brakuje, co powinno być, a czego rzeczywiście jesteśmy świadkami.

Owszem, zadaniem rodzica (niejedynym) jest zachęcanie dziecka/ nastolatka do spędzania wolnego czasu w sposób, który przyniesie mu szczęście, radość i satysfakcję. Często jednak nie mamy świadomości, że to, co nasze niekoniecznie musi być jej/jego. Jeśli na dodatek zdamy sobie sprawę, że nasz zdanie nie jest ostateczną wyrocznią dla naszego dziecka/ nastolatka rodzi się w nas bunt. Jak to? Dlaczego? Przecież chcę dla niego/niej dobrze. Jemu/jej też powinno na tym zależeć…

Wyobraźmy sobie, że idziemy na rozmowę kwalifikacyjną do nowej pracy. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani, jesteśmy doświadczeni w naszej branży, w poprzedniej pracy osiągaliśmy sukcesy, ba, rozmowa kwalifikacyjna poszła nam bardzo dobrze: mamy wrażenie, że nikt inny nie powinien nam „zagrozić”, a nową pracę mamy w kieszeni. Czy jednak, gdy dostajemy odpowiedź odmowną, jedziemy do firmy i robimy awanturę, przeklinając rekrutera i jego rodzinę do trzeciego pokolenia wstecz? Owszem, jest nam smutno, czujemy rozczarowanie, ale… musimy się pogodzić z tym, że ten konkretny pracodawca zdecydował się na kogoś innego…

Co więc zrobić, by nieco inaczej spojrzeć na to, co nam nie wychodzi i budzi frustrację?

Akceptacja dla nieidealności.

Zaakceptować to, że świat, inni ludzie (w tym Wasz syn/córka), nie są idealni. Zaakceptować to, że Wy również tacy nie jesteście. Zaakceptować, że nie ma ludzi doskonałych na 100 procent.

Owszem, z pewnością dobrze by było, żeby wszystko, co sobie zaplanujemy szło jak po maśle. Owszem, dobrze by było, żeby nasza wizja tego, jakie powinno być nasze dziecko było „realizowane” przez naszego potomka. Owszem, dobrze by było, żeby to wszystko, co proponujemy naszemu dziecku i w nim powodowało uśmiech i zgodę.

Niestety, są to często nierealne wyobrażenia, które wyrosły na naszych wyobrażeniach o tym, że będziemy rodzicami idealnymi. Są to często wyobrażenia zaszczepione nam również przez własnych rodziców, przyjaciół, inne osoby, które wychowują dzieci.

Ta wizja idealnego dziecka, wzór, podsycany jest przez media, kulturę, a przede wszystkim komentarze innych:

  • Mój syn jest bardzo grzeczny (czyli nasz, jeśli jest „niegrzeczny” to odstaje).
  • Moja córka świetnie się uczy (czyli nasza, jeśli nie przynosi piątek, to odstaje).
  • Mój syn ma mnóstwo znajomych (czyli nasz, który nie ma przyjaciół, to odstaje).
  • Moja córka wszystko mi mówi (czyli nasza – skryta, nie lubiąca mówić o sobie – odstaje).
  • Mój syn ma wiele pasji i zainteresowań (czyli nasz, który zbytnio się niczym nie interesuje – odstaje).
  • Moja córka nigdy nie zapaliła papierosa (czyli nasza, która spróbowała nikotyny na imprezie – odstaje).

Przykładów można by mnożyć.

Pamiętajcie, Drodzy Rodzice, że często za tymi zdaniami kryje się:
myślenie życzeniowe,
zaprzeczanie rzeczywistości,
chęć prezentowania się przez innych jako rodziców idealnych.

Nie musicie temu ulegać.

Nie musicie się stresować, że Wasze dziecko jest inne. Nie musicie podążać za innymi rodzicami.

Bo nie wiecie wszystkiego.
Bo nie macie dostępu do tego, co często ukrywane, również w poczuciu wstydu.
Bo dzieci są nieidealne.
Bo nastolatki nie są od spełniania Waszych oczekiwań.

Zamiast dążenia do dziecka dobrego na 100 procent, dajcie przyzwolenie na bycie nieidealnym. Wsłuchujcie się w potrzeby, odpuście to, co Wasze dając przestrzeń Waszym dzieciom na przeżycie, robienie błędów.

Gdzie jest granica?

Jedyną granicą jest ich bezpieczeństwo. To, że pewne zachowania i reakcje mogą wpakować ich w poważne kłopoty. Reszta to pole do twórczych poszukiwań, budowanie swojej tożsamości, ich wiara w to, że niezależnie, co zrobią, czego nie robią, co powinny robić będzie przy nich. I dla nich.

Pytania, z którymi Ciebie, Drogi Rodzicu, zostawiam, to:

Za co konkretnie jesteś odpowiedzialny_a?
Gdzie Twoja odpowiedzialność się kończy?

Im bardziej Wasze dzieci błądzą, tym bardziej liczą na Wasze wsparcie.

To wyzwanie. Trudne, wymagające niezwykłej uważności i wysiłku. Ale czy to niewykonalne? Dla Ciebie, Drogi Rodzicu? Pamiętaj, nie musisz być idealny, tak, to dotyczy również Ciebie.

Staraj się jedynie być wystarczająco dobrym…

Tak, jak Twoje dziecko.

Więcej o tym, jak radzić sobie z wypaleniem rodzicielskim i towarzyszyć nastolatkowi w drodze do rozwoju, możecie przeczytać w artykułach:
"O rozczarowaniu w rodzicielstwie".

"O tym, co wyjątkowe w każdym dziecku".


Obraz autorstwa freepik

 

Jacek Wolszczak

Psycholog i pedagog. Pracuje z młodzieżą i dorosłymi.

O akceptacji dla nastolatka nieidealnego
Ta strona korzysta z plików cookie. Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na naszą politykę prywatności.
Przeczytaj