Jeśli znacie młode osoby chorujące na depresję, bądź widzicie u kogoś od dłuższego czasu wyłącznie smutek, przygnębienie, rozpacz – dajcie im to do przeczytania. |
To niewiele, a może dużo zmienić…
************
Hej!
Zdaję sobie sprawę, że możesz się bardzo źle czuć.
Zdaję sobie sprawę, że dzisiaj nie jest wcale lepsze od tego, co było wczoraj.
Zdaję sobie sprawę, że możesz nawet nie pamiętać czasu, gdy było Ci lepiej.
Zdaję sobie sprawę, że zdarza się, że nachodzą Ciebie myśli, które nie napawają optymizmem, radością, uśmiechem, ba, myśli nie są nawet neutralne.
Zdaję sobie sprawę, że możesz – zwłaszcza, gdy jesteś sam/sama – być przekonany/a, że to już nie ma sensu, a jedynym możliwym wyjściem jest to, o którym nie chcesz z nikim mówić.
Bo się boisz, że trafisz do szpitala.
Bo się boisz, że i tak nikt tego nie zrozumie.
Bo się boisz, że i tak nikt nie jest w stanie Ci pomóc.
Bo czujesz też inne uczucia (np. złość, smutek, żal), które „patrzą” sobie na Ciebie podszeptując, że niczego nie osiągnąłeś/osiągnęłaś, nie jesteś dobrym/dobrą osobą, zmarnowałeś/zmarnowałaś po drodze tyle szans, że tak naprawdę nie wiesz, dlaczego tak się dzieje, że tak się czujesz.
Dowalasz sobie do tego, że inni mają gorzej, a są w lepszej formie.
Dowalasz sobie, że powinieneś/powinnaś być silny/silna.
Dowalasz sobie, że nic dobrego Ciebie nie czeka.
Dowalasz sobie, że to już naprawdę jest tak straszne, że…
Wiem, że możesz być tym wszystkim zmęczony/zmęczona, wyczerpany/wyczerpana.
Wiem, że możesz myśleć o sobie, że jesteś… [tu możesz wpisać jakiekolwiek obraźliwe słowa, które czasem kierujesz do siebie]
Wiem, że możesz nie wierzyć, że wszystko się ułoży.
Wiem, że możesz nie chcieć zawieść rodziców, znajomych, przyjaciół.
Wiem, że możesz mieć ich również w nosie.
Wiem, że możesz być przekonany/przekonana, że dalej nie dasz rady.
Wiem, że możesz widzieć, że leki nie działają, a jak nie działają to jesteś pewny, że nie da się Tobie pomóc.
Wiem, że możesz już nie mieć siły na płacz.
Wiem, że możesz mieć poczucie, że nie czujesz nic.
Wiem, że gdy jest Ci gorzej, możesz chcieć siebie skrzywdzić – Ty już znasz swoje sposoby.
Być może, gdy jesteś sam/sama w pokoju jesteś rozluźniony/rozluźniona, bo już postanowiłeś/ postanowiłaś, co zrobisz, by już dłużej nie cierpieć, by się wyrwać z tego wszystkiego, co boli i przytłacza.
Być może w szkole jest nawet OK, ale gdy wracasz do domu napiera na Ciebie niewidzialna fala wyczerpania udawaniem, że jest OK.
Być może gadałeś/gadałaś już z kilkoma terapeutami i nic to nie zmieniło, więc postanowiłeś/postanowiłaś, że musisz sobie z tym wszystkim poradzić sobie sam/ sama.
Być może w tym wszystkim czujesz, że nie usłyszałeś od ludzi, których kochasz tego, co chciałbyś, by zostało wyrażone.
Być może doznałeś/doznałaś porażki, popełniłeś/popełniłaś błąd lub wiele błędów.
Być może ktoś się z Tobą rozstał.
Być może ktoś powiedział, że zawodzisz.
Być może ktoś Ciebie skrzywdził i nikomu o tym nie powiedziałeś/ powiedziałaś.
Być może ktoś podkreślał Twoje błędy i zaniedbania, a nie widział Ciebie jako całości, jako człowieka, któremu – niezależnie od tego, ile masz teraz lat – warto podarować swoją uwagę, cierpliwość, ciepło i zaufanie.
Być może, ktoś „sprzedał” Ci po drodze bajkę o tym, że nie ma dla Ciebie szansy, że nie dasz rady, że niczego dobrego się po Tobie nie można spodziewać.
A ja Ci powiem, że to nieprawda.
Że to bajka, w którą sam też kiedyś uwierzyłem, gdy byłem w Twoim wieku.
Spróbuj wyobrazić sobie, że zapominasz o tych wszystkich „złych” określeniach, które słyszałeś/ słyszałaś pod swoim adresem. Spróbuj! Choćby przez 5 minut.
Bo zasługujesz. NA WSZYSTKO!
Przez sam fakt, że się urodziłeś/urodziłaś. Przez sam fakt, że tu jesteś.
Bo zasługujesz.
Na miłość, oddanie, przyjaźń, dobro, dobre wspomnienia, ciepło od ludzi, którzy są z Tobą blisko. Na to, by było Ci dobrze i wygodnie. Na to, byś nie musiał o wszystko walczyć. Na to, byś nie musiał zawsze ustępować.
Na to, by żyć w spokoju.
Bez przemocy, złych ludzi, ciągłego przepraszania, odmawiania, załatwiania za kogoś.
Bo zasługujesz.
Bez żadnej pracy. Bez jakiegokolwiek wysiłku.
Ja też! A obstawiam, że między nami jest jakaś różnica wieku, nawet całkiem spora.
Widzisz? Czas nie ma tu nic do rzeczy. Ani wykształcenie: ukończone szkoły, uniwersytety, szkolenia. Ani inteligencja, potencjał, zmarnowane wcześniej “szanse”/ “okazje”, złe decyzje czy cokolwiek innego. To „złe” podpowiada Ci depresja. I robi to w sposób przebiegły i niesamowicie skuteczny. Ach, gdyby wszyscy psychologowie i terapeuci byli tak skuteczni, jak ona…
Ale…
Dużo zależy od Ciebie.
Czy będziesz się pogrążał/pogrążała w tym, co od tak wielu dni, miesięcy (być może lat) otula Cię szczelną, ołowianą kurtyną od innych. Czy zrobisz coś, co ma szansę (nie dam Ci gwarancji!) dać Ci ZMIANĘ. Choćby kroczek, choćby milimetr.
Bo depresja to nie jest cała historia Twojego życia.
Bo depresja to tylko jeden z rozdziałów książki o Tobie.
A nie jedyna słuszna opowieść o tym, co Ci nie wyszło, z czym nie dałeś/dałaś sobie rady. A każdy rozdział kiedyś się kończy. A gdy się kończy, to zaczyna się kolejny. I kolejny. I kolejny. I kolejny…
Spróbuj! Co Ci szkodzi? Jeśli jest Ci tak koszmarnie źle, to może być już tylko… lepiej? Inaczej?
Na co dzień pracuję z młodymi ludźmi, którzy podobnie do Ciebie widzą siebie, otaczający świat. I wiesz co? Widziałem w gabinecie zbyt dużo „cudów”, by nie wierzyć, że zmiana jest możliwa. Widziałem w gabinecie zbyt dużo „nowego” w beznadziei, by nie wierzyć, że zmiana jest możliwa. Widziałem młodych ludzi, którzy tak jak Ty mieli wszystkiego dość. Widziałem młodych ludzi, którzy podobnie do Ciebie patrzyli na to, co ich spotyka. Widziałem też takich, którzy byli na skraju przepaści i którzy dali sobie szansę. I – mówią mi to w gabinecie! – nie żałują. A z perspektywy czasu (ach, znów ten czas!) patrzą teraz zupełnie inaczej.
Na siebie.
Na innych.
Na swoje życie.
Dasz sobie szansę?
Może warto zrobić coś najprostszego? Może warto zadzwonić? Nawet, jeśli się wstydzisz. Nawet, jeśli nie chcesz? Nawet, jeśli wiesz, że zrobiłeś/zrobiłaś naprawdę dużo.
Tylko Ty możesz podjąć decyzję o tym, żeby sobie pomóc. Zobacz! Tylko Ty możesz o tym zdecydować! Z czym Ci się to kojarzy? Bo mi… hm… z wolnością!
Bądź więc wolny/a i spróbuj!
Bądź więc wolny/a i działaj!
Dla SIEBIE.
BO JESTEŚ WAŻNY. BO JESTEŚ WAŻNA.
A ŚWIAT I LUDZIE WOKÓŁ MAJĄ ZASZCZYT, ŻE JESTEŚ RAZEM Z NIMI.
A ŚWIAT I LUDZIE WOKÓŁ MOGĄ SOBIE TEGO WYŁĄCZNIE ZAZDROŚCIĆ.
BO JEST CZEGO. BO JEST KOGO!
Pod spodem znajdziesz numery telefonów do osób, którzy tak, jak ja wiedzą, że jesteś wyjątkowy/wyjątkowa. I cieszą się, że jesteś. I czekają na sygnał od Ciebie. Daj sobie i im szansę. To naprawdę wyjątkowa chwila!
Śmiało!
Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży – 116 111
Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym – 116 123
Itaka – centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego – 800 70 2222
Bezpłatna linia wsparcia dla osób po stracie bliskich – 800 108 108
Całodobowa bezpłatna infolinia dla dzieci, młodzieży, rodziców i nauczycieli – 800 080 222
Ogólnopolski Telefon Dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska linia” – 800 120 002
Całodobowy telefon dla kobiet doświadczających przemocy – 600 070 717
Telefon zaufania Centrum Praw Kobiet – 22 62 13 537
Telefon zaufania dla osób dotkniętych przemocą seksualną w Kościele – 800 280 900
Zdjęcie: Yousif Haji z Pixabay




