Jak budować relacje

2024-05-22

Autor: Jacek Wolszczak

Psycholodzy i psychoterapeuci podkreślają, że w relacji z drugim człowiekiem liczy się rozmowa. Owszem, ale… jeszcze ważniejsze od samej rozmowy jest intencja, która tej rozmowie towarzyszy. Czy zależy nam na tym, by w jej trakcie powiedzieć, co my myślimy/wiemy? Czy raczej chodzi nam o to, by zrozumieć drugą osobę? Wesprzeć ją? Oczywiście, intencji jest znacznie więcej, niż te dwie…

Co więc ułatwia zrozumienie, towarzyszenie, buduje zaufanie, kształtuje komunikację otwartą na drugiego człowieka?

Ciekawość zamiast oceny.

W rozmowie z dzieckiem/nastolatkiem/dorosłym możemy przyjmować różne postawy. Możemy nie słuchać lub nie przyjmować argumentów (bo przecież wiemy lepiej), możemy uznać, że tematem w ogóle nie warto się zajmować („ty chyba żartujesz”). Możemy też wyłączyć ocenę i przywiązanie do własnej wizji i zastąpić je ciekawością. Bo przecież, gdy Wy sami usłyszelibyście, że to, co mówicie jest „jakieś” (głupie, nieważne, dziwne), nie będziecie chcieli się otworzyć. Nie będziecie czuli się ważni, bo przecież druga strona „wie lepiej”, a to, co Wy macie do przekazania jest „jakieś”. To działa również w drugą stronę. Wasze dzieci mogą uznać, że nie warto z Wami rozmawiać, skoro wszystko wiecie lepiej, albo jeśli uznajecie ich sprawy za mało ważne.

Ciekawość - pierwszy stopień do… relacji.

To ciekawość sprawia, że druga strona czuje się zauważona. To ciekawość sprawia, że druga strona otwiera się na Was i innych. To ciekawość buduje poczucie zaufania. To ciekawość – Wasza ciekawość – zachęca do kontynuowania, do rozwijania. Pasji, przyjaźni, kumpelstwa, relacji…

Jeśli jesteś szczerze zaciekawiony/zaciekawiona to druga strona czuje się dla Ciebie ważna. Swoją ciekawością i otwartością pokazujesz komuś, że może się przed Tobą otworzyć, bo ty słuchasz, dopytujesz, wchodzisz w tę historię. I nie oceniasz. Dlatego twój rozmówca może wpuścić Cię znacznie dalej, niż do „przedsionka” swoich uczuć, obaw, czy myśli, które nie dają spokoju… Obserwując go/ją bez oceniania masz szansę być nie tylko towarzyszem tej arcyciekawej podróży, ale również ważnym punktem odniesienia.

Gdy Wasze dziecko mówi o pasji/hobby, o tym wszystkim, co lubi robić i zobaczy, że to również dla Was ważne, to ta pasja/hobby zyska jeszcze na wartości. Bo okaże się że można nie tylko samemu się w niej zagłębić, ale jeszcze z kimś tym podzielić. Okaże się, że to hobby, to nie tylko zajęcie na popołudnia, ale także wspólne rozmowy, pokazywanie swojej pracy, wspólna obserwacja postępów, świętowanie sukcesów, omawianie nieudanych działań. Czyli relacja… Dzięki Waszemu zainteresowaniu dziecko będzie z większą odwagą odkrywać to, co lubi. Trudno znaleźć coś smutniejszego, niż pasja, którą nie możemy dzielić się z innymi. Bo jest „głupia”, „dziecinna” i „co ty z tego będziesz mieć”?

Hobby bez sensu.

Często z naszej perspektywy to, co zajmuje nastolatka jest „nijakie” albo “dziwne”. I przeważnie “bez sensu”. Bo nie sprawia, że rozwija wiedzę szkolną, bo nie jest spektakularne, bo nie prowadzi do nabycia umiejętności, które uważamy za przydatne. Warto w takiej chwili zastanowić się, czy wszystko, co robimy, co przeżywamy, musi mieć bezpośrednie przełożenie na szkołę, zarobki czy jakąkolwiek inną, namacalną wartość… My dorośli, czasem zapominamy, że radość, zabawa, odpoczynek są warunkiem zdrowego rozwoju. I dają siłę do podejmowania się zadań, które są bardziej wymagające.

Więc zamiast oceniać wartość pasji dziecka, posłuchajcie, co w niej jest fascynującego. Posłuchajcie jakie wyzwania są z nią związane, i jakie radości przynosi. Doceńcie to, że zostaliście wybrani, żeby o tym posłuchać. Że ktoś dzieli się z Wami czymś cennym i osobistym. 

Relacja pierwszym krokiem do… poczucia bezpieczeństwa.

Tu nie chodzi tylko o pasję czy zainteresowania Waszego dziecka/nastolatka. Tu chodzi o poczucie bezpieczeństwa, bycie ważnym i potrzebnym. Te wszystkie momenty, w których ktoś chce się z Wami czymś podzielić. Tym, co dobre, krzepiące, radosne i tym, co przykre, trudne, a czasem przerażające.

Jeśli uznaję, że ktoś jest mnie ciekawy, to znaczy, że jestem dla niej/niego ważny. Ważni są też moi znajomi, relacje z innymi. Równie ważne są też moje problemy, wahania, wątpliwości. To znaczy, że jestem akceptowany. To znaczy, że nie muszę bać się odrzucenia. To znaczy, że niezależnie od tego, o czym myślę, co robię, co zrobiłem/zrobiłam, jak sam/sama siebie oceniam – jestem OK. I mogę być w kropce. I mogę nie wiedzieć. I mogę nie być pewnym/pewną. I mogę być w tym wysłuchany…

Jeśli Wasze dziecko/nastolatek lub jakikolwiek inny człowiek wierzy, że jesteście ich ciekawi, znacznie łatwiej przyjdzie mu przyznanie się przed Wami do błędu, do tych wszystkich – zwłaszcza dla niego/niej – „wstydliwych” sytuacji czy zachowań. To wspaniała platforma do zauważenia drugiego człowieka w całej jego złożoności. To w jego/jej wątpliwościach budujecie relację. 

Zaklęci w słowach rodziców.

Może w byciu ciekawym przeszkadza Wam to, co sami słyszeliście od własnych rodziców? Tak, są zdania, które dźwięczą złowrogo nawet po wielu, wielu latach…

- Nie rozśmieszaj mnie.
- Ty chyba żartujesz?!
- Jak można być tak naiwnym itp.

Te słowa wbijają nas w niepewność tego, jak myślimy, co czujemy, co robimy. Ta niepewność nie kończy się po 18-tych urodzinach. Jest z nami często również wtedy, gdy dawno przestaliśmy być nastolatkami, a zostaliśmy rodzicami. To właśnie dlatego tak mocno nas dotyka, gdy słyszymy od dziecka/nastolatka/partnera:

- Jesteś głupia!
- Ty chyba żartujesz?!
- Ty tak na poważnie?!

Jeśli widzicie, że trudno Wam się uwolnić od tej niepewności, że to rzutuje na budowane przez Was relacje, warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty. W dobrej relacji terapeutycznej liczy się zaufanie, empatia i poczucie bezpieczeństwa. A to tworzy się dzięki ciekawości. I tej ciekawości możecie nauczyć się w gabinecie.

Bądźcie ciekawi: patrzcie, obserwujcie, słuchajcie.

Owszem, czasem czujność i Wasza wiedza jest potrzebna Waszym dzieciom. Znacznie częściej jednak dzieci oczekują wysłuchania i bycia razem z nimi, w zdrowiu i chorobie, w szczęśliwych chwilach pełnych sukcesów i satysfakcji, ale też wtedy, gdy nie wiedzą, co robić, gdy są niepewne jak powinny postąpić, jak sobie z czymś lub kimś poradzić.

Nie oceniajcie. Zaciekawiajcie się. Bądźcie. To daje pewność Waszemu dziecku. W całej tej Waszej rodzicielskiej niepewności.

A to chyba o to chodzi, czyż nie?


Więcej o budowaniu relacji z nastolatkiem przeczytacie między innymi w artykułach:

„Jak zapewnić nastolatkowi przestrzeń do rozmowy”.

„Jak zachęcać nastolatka do rozwoju”.

„Jak rozmawiać z zakochanym nastolatkiem”.

Obraz autorstwa fxquadro na Freepik

 

 

Jacek Wolszczak

Psycholog i pedagog. Pracuje z młodzieżą i dorosłymi.

Jak budować relacje
Ta strona korzysta z plików cookie. Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na naszą politykę prywatności.
Przeczytaj