Wrażliwy, czuły, cierpliwy, wspierający, rozumiejący, tłumaczący, nieoceniający, żartujący i… mający dla nas czas…
Tata dla wielu osób musi zarabiać na rodzinę, nie ma czasu na czułości, bo i po co? Od tego jest mama. W niektórych rodzinach jest nieobecny, przezroczysty, wycofany, nie rozumiejący, wycofany, a przecież tak samo ważny, jak mama…
Drogi Ojcze!
Bycie tatą to – obok męskości i siły – również wrażliwość i uczenie dziecka tego, że emocje (WSZYSTKIE!) są OK. Tu nie ma taryfy ulgowej, bo myślenie, że żona/partnerka załatwi to za mnie jest zwykłą wymówką, często podszytą obawą, że… „to nie jest męskie” i że przez to stracicie autorytet.
Gdy coś Was bardzo smuci, nie bójcie się płakać przy synu czy córce. Pokazujecie im, że płacz jest ok, że smutek jest ok, że Wasze dzieci mają prawo przeżywać wszystkie uczucia bez wyjątku. Zamieńcie hasło: „Chłopaki nie płaczą” na „Chłopaki niech płaczą”. Nie stracicie przez to autorytetu, a zyskacie zrozumienie dzieci dla Waszych trudności.
Bycie tatą to – obok zdecydowania i zasad – również elastyczność i otwartość na rozmowę. Przekazujcie, wspólnie z żoną/partnerką swoje zasady, wartości i oczekiwania. Bądźcie również gotowi na to, że Wasze dzieci mogą mieć inne zdanie i to też jest OK. Słuchajcie do końca, nie przerywajcie. Uczycie je w ten sposób, że ludzie mogą się różnić, uczycie, że gdy ma się mocne argumenty można kogoś przekonać do zmiany zdania. Przygotowujecie ich do dorosłego życia, w którym znajdą się osoby mające inne od nich zdanie. Mając za sobą Waszą naukę będą znacznie śmielej sięgać po argumenty. Będą też wiedzieć, że w razie czego, będzie mogli trochę pomóc, a na pewno zrozumieć ich wątpliwości.
Bycie tatą to – obok wskazywania drogi – pokazywanie, że błędy są ważną częścią życia i każdy ma do nich prawo. Właśnie dzięki Wam nauczy się, że trudność nie koniec świata, a wyzwanie, z którym warto się zmierzyć, bo oznacza początek szukania nowych rozwiązań. Bądźcie więc przy nich, zwłaszcza przy niepowodzeniach i trudnościach, nie narzucając swojego, jedynie słusznego wyjścia z sytuacji. Nie idźcie na skróty. To akurat jest dobre w dotarciu z punktu A do punktu B, jednak w rodzicielstwie nie jest już takie proste i oczywiste.
Bycie tatą to – oprócz dawania przykładu - pokazywanie, że gdy się coś nabroiło, warto przeprosić. Ale bez wymuszenia. Zastanówcie się wspólnie z synem/córką, co czuje po sytuacji „trudnej”, jak możecie go/ją wesprzeć, co może zrobić, gdy mleko już się rozlało. Idźcie obok, ale nie wyprzedzajcie. Bądźcie towarzyszem, a nie ciągłym krytykiem. Wy też popełniliście i popełnicie trochę mniejszych i większych błędów, prawda?
Bycie tatą to – oprócz ustalania konsekwencji - pokazywanie, że ważne jest wybaczanie, dawanie nowych szans. Tylko Wy, jako rodzice możecie tego nauczyć. Gdy Wasze dziecko zrobi coś nie po Waszej myśli, nie naskakujcie, nie róbcie wykładu, nie karajcie milczeniem, nie wyśmiewajcie, bo to tylko „baba płacze”, bo „musisz być silny/a”, bo „musisz być twardy/a”, bo „zawiodłem się na tobie”. Ilekroć będziecie chcieli coś takiego powiedzieć, zastanówcie się, skąd się to w Was pojawiło? Być może ktoś dla was Ważny też tak mówił i nie potraficie inaczej? A może tak się do tego przyzwyczailiście, że nie widzicie innego rozwiązania? Rozmawiajcie i niezależnie od wagi sprawy zapewniajcie, że kochacie, że stoicie murem.
Ale też mówcie, że czasem nie rozumiecie, że się wnerwiacie, ale to Wasze, a nie Waszego dziecka. Korona Wam z głowy nie spadnie, a dziecko widząc, że i Wy czasem macie wątpliwości będzie wiedziało, że i ono ma do nich prawo.
Bycie tatą to – oprócz stania na swoim stanowisku – pokazywanie, że mimo różnic można się dogadać.
Gdy nie zgadzacie się z żoną/partnerką przegadajcie temat na osobności, by przy dziecku być RAZEM z nią. Gdy emocje Was poniosą, nie bójcie się przepraszać, ale wyjaśniając dziecku, jak to się stało, że krzyknęliście czy przeklęliście. Dzięki temu Wasze dziecko rozumie, że choć bywają sytuacje, w których góruje złość, to potem przychodzi opamiętanie, spokój, a przeprosiny to zwyczajna, naturalna konsekwencja, gdy przesadziliśmy.
Bycie tatą to – oprócz podejmowania mnóstwa decyzji (to samo dotyczy mamy) - pokazywanie, że czułość, przytulenie, objęcie ramieniem nie jest zarezerwowane tylko dla żony/partnerki. Dzięki temu Wasze dzieci uczą się, że tata to ktoś, kto wie, że każda forma wsparcia jest dobra. Nie zagadujcie sytuacji, często wystarczy, że będziecie, posłuchacie, zostaniecie i… przytulicie.
Bycie tatą to – oprócz „męskich, szorstkich rozmów” – pokazywanie, że dialog to nie odpytywanie, przesłuchiwanie czy krótkie żołnierskie komendy. To ciekawość, zainteresowanie, przekonanie, że świat dziecka jest fascynujący i że jesteście jego ważną częścią. Bo jesteście! Tak samo ważną, jak Wasza żona/partnerka.
Bycie tatą to pokazywanie, że jest się… zwyczajnym facetem. Nie bójcie się więc, że ta Wasza wrażliwa część sprawi, że stracicie swój status ojca. Dzielcie się z dziećmi swoimi zachwytami, wątpliwościami. Bądźcie doradcami, a nie specjalistami, których nic już nie może zaskoczyć. Bądźcie obserwatorami, a nie ciągłymi recenzentami ich poczynań. Radźcie im, ale nie traktujcie siebie jako kogoś, kto wie najlepiej, wie wszystko, wie jak powinno być.
Bycie tatą to pokazywanie, że mówienie o swoich wątpliwościach jest OK. Nie musicie nadmiernie krytykować, pokazywać jedynie potknięcia, rozpamiętywać porażki Waszego dziecka. Ono się uczy, najwięcej od Ciebie i Twojej żony/partnerki. Gdy Twoje dziecko dorośnie, w swoim związku prawdopodobnie będzie odtwarzało to, co widzi na co dzień w domu. Jako tata bądź tego świadomy.
Bycie tatą to pokazywanie, że czasem warto rzucić wszystko w diabły i pobawić się z dzieckiem, pograć z nim w piłkę, wyjść na spacer, iść na lody. Ot, tak, bez szczególnej okazji. Bo na przyjemność wcale nie trzeba zasłużyć. Bo miłość może być bezwarunkowa. Dla Ciebie, Tato, to może być nic nieznaczący epizod. Dla Twojego dziecka to bezcenny czas z kochanym tatusiem. Po latach z pewnością Ci to przypomni.
Bycie tatą to pokazywanie, jak wspaniale jest coś robić razem, choćby była to tak przyziemna sprawa jak wyprowadzenie psa czy sprzątanie, albo lepienie pierogów, zakupy. Tobie korona z głowy nie spadnie, a pokażesz swojemu dziecku i żonie, że jest z Ciebie spoko gość. Bo rozumiesz, że pewne czynności wcale nie są zarezerwowane tylko dla kobiety. Bo niby z jakiej racji?
Bycie tatą to wsparcie w zdrowiu i w chorobie. Miej świadomość, że gdy Wasze dziecko choruje, przeżywa kryzys, Twoja obecność, Twój głos, gest jest niezwykle ważny. I dla dziecka i dla Twojej kobiety. Spaja Wasz związek, odbarcza ją od mnóstwa problemów, pokazuje, że jesteście razem i Tobie na niej zależy. Twoja postawa sprawia, że znika samotność, poczucie bezradności, bezsilności, a we dwójkę znacznie łatwiej szukać najlepszego rozwiązania. To może być Waszą wspólną siłą, zwłaszcza, gdy sami – jako rodzice – nie wiecie o co chodzi, co się dzieje i jak długo to potrwa…
Drogi Ojczymie!
Każdy z powyższych punktów również i Ciebie dotyczy. Bo z każdym dniem stajesz się dla dzieci swojej partnerki równie ważny jak ojciec biologiczny.
Bo tworząc relację w związku, w którym są dzieci podjęliście niezwykłe wyzwanie. Tak, tak, to niezwykle ważne wyzwanie, a nie gościnne występy.
O tym, jak radzić sobie z wyzwaniami w rodzicielstwie, przeczytacie również w artykułach:
"Dzień Mamy",
Photo by Derek Owens on Unsplash