23 lutego obchodzimy Światowy Dzień Walki z Depresją. W mediach możecie zapoznać się ze statystykami (chorzy na świecie, w Polsce). Dowiecie się też, że palącym problemem jest kryzys psychiatrii dziecięcej i depresja wśród nastolatków. Zostaniecie też pewnie poinformowani o ilości podjętych prób samobójczych wśród młodzieży. Śmiem twierdzić, że nikt nie zwróci uwagi na… rodziców dzieci i nastolatków leczonych z diagnozą depresji.
Mam trudność z wszelkimi Dniami Walki z…. Mają one dawać jasny przekaz: należy unikać stygmatyzowania, zwracać uwagę na objawy, a także korzystać z pomocy specjalistów. I to jest OK - wszystko się zgadza. Jednak w przypadku depresji proponowałbym zmianę nazwy na:
Światowy Dzień Walki Rodziców z Depresją ich Dzieci.
Mama i tata to moim zdaniem najbardziej zaniedbana para wśród wszelkich kampanii dotyczących zdrowia psychicznego. Owszem, depresja nastolatków jest w ostatnim czasie na pierwszych stronach gazet, portali internetowych. Wszyscy grzmią, że to problem, ale mało kto kieruje uwagę w stronę osób, które równolegle przeżywają swoje ciche dramaty na drodze o zdrowie dziecka czy nastolatka.
No, właśnie… walka? Czy to dobre określenie na to, co przeżywacie? Walka kojarzy się z polem bitwy. Bitwa to wygrani i przegrani. To jednak nie jedyna alternatywa. Z depresją można zmagać się kilka miesięcy, czasem „pole bitwy” to kilka lat.
Nie ulegajcie militarnym porównaniom.
Życie to nie ciągła walka, choroba to nie pole bitwy, ale zadanie do wykonania. Z większym lub mniejszym pozytywnym skutkiem.
- Nie narzucajcie sobie zbyt wysoko poprzeczki.
- Nie przywiązujcie nadmiernej wagi do tego, jak oceniają Was inni.
Pamiętajcie, że Ci inni często nie muszą zmagać się z tym, co jest Waszą codziennością. Mogą zwyczajnie nie rozumieć wielu wyzwań przed którymi stajecie każdego dnia budząc się z lękiem o własne dziecko.
Wśród rodziców nastolatków z depresją częstym zjawiskiem jest… złość, poczucie winy, bezradność, bezsilność…
- Z powodu, że nie zauważyli w porę objawów.
- Z powodu, że są niewystarczający, bo gdyby było inaczej ich dziecko nie doświadczyłoby tej choroby.
- Z powodu, że nie wiedzą, skąd się „to coś” wzięło.
- Z powodu, że nie potrafią pomóc swojemu dziecku.
To rodzice dzieci z depresją często są obiektem ataków – również najbliższej rodziny, bo:
„źle wychowali” swoje dzieci i teraz „mają to, co mają
„depresja to wymysł – trzeba leniuszkowi przykręcić śrubę”
„to ich wina”
„dziecko jest manipulatorem”
„dali sobie wejść na głowę”
„nie umieją rozmawiać z dzieckiem”
„popełnili masę błędów”…
Ci sami rodzice często są pierwszymi osobami, które opatrują rany po samookaleczeniach nastolatków.
Ci sami rodzice często ratują swoje dzieci po podjętej próbie samobójczej i wiozą na SOR, gdzie równie często są obiektem niewybrednych komentarzy…
Ci sami rodzice często na skutek zaangażowania w pomoc jednemu z dzieci, mają duże trudności z tym drugim, trzecim lub czwartym, który na to wszystko patrzy i np. nie mówi o swoich problemach, by dodatkowo nie nie martwić, bo przecież i tak mają już tyle kłopotów.
Ci sami rodzice często przeżywają równolegle kryzys w związku, który może przerodzić się w decyzję o rozwodzie.
Ci sami rodzice wchodzą na stronę fb Specjalisty od Komunikacji i czytają dialogi z nastolatkami w kryzysie i… serce im się kraje, czują jeszcze większe wyrzuty sumienia i żal, bo oni tak nie potrafią i chyba nigdy nie będą potrafili.
Ci sami rodzice wydają potworne kwoty na psychoterapię i psychiatrę (o ile mają dużo zaskórniaków).
Ci sami rodzice czują lęk przed oddaniem dziecka do szpitala psychiatrycznego.
Ci sami rodzice w nadziei na zdrowie szukają wszelkich sposobów, aby „odzyskać” dziecko sprzed choroby…
Drodzy Rodzice chorujących dzieci i nastolatków, dzisiaj i każdego dnia w roku chcę, byście pamiętali, że:
Waszym obowiązkiem jest dbanie o siebie i swój stan psychiczny.
Tylko wtedy, gdy Wasze akumulatory będą naładowane, będziecie w stanie pomóc i odpowiednio zadbać o zdrowie psychiczne i fizyczne Waszych dzieci. To nie jest egoizm, to konieczność, zwłaszcza w obliczu kryzysu. Ok, możecie myśleć, że teraz to dziecko jest najważniejsze – to prawda. I właśnie dlatego Wy jesteście tak samo ważni.
Waszą powinnością jest skorzystanie z porady specjalisty.
Zróbcie to, gdy widzicie, że nie dajecie sobie rady: jesteście zwyczajnie wyczerpani codzienną walką o zdrowie Waszego dziecka. Nie myślcie, że jesteście silni i dacie sobie radę.
Nie jesteście skazani na samotność w tym pojedynku.
Zadzwońcie do najbliższego Centrum Interwencji Kryzysowej i poproście o pomoc. Możecie tam skorzystać z darmowej porady psychologa lub interwenta kryzysowego. To osoby przeszkolone na tego typu sytuacje.
Poszukajcie grup wsparcia (również na Facebooku).
Jest ich całkiem sporo. To właśnie tam są ludzie z podobnymi doświadczeniami do Waszych. Oni przeżyli niejeden kryzys, chwilę zwątpienia, a ich spostrzeżenia mogą być dla Was na wagę złota. Wiem, bo sam dostąpiłem zaszczytu bycia uczestnikiem kilku takich spotkań. To ludzie zaprawieni w bojach, często w czasie choroby dziecka zdecydowali się na terapię własną. Dla siebie. Dla dziecka. Dla rodziny. Mówią, że nie było łatwo, często mieli chwile zwątpienia, poleciała niejedna łza. Ale było warto.
Jesteście pierwszą linią frontu walki z depresją.
Bycie w ciągłej gotowości jest niesamowicie stresujące i wyczerpujące. W poradniach zdrowia psychicznego NFZ również czekają na Was specjaliści. Owszem, trzeba trochę poczekać, ale jeśli nie ustawicie się w kolejce macie gwarancję, że nie dostaniecie pomocy. To Wy jesteście wsparciem dla swoich dzieci. Nie bądźcie jednak Supermenkami i Supermenami za wszelką cenę, z zaciśniętymi zębami. Zastanówcie się, czy obciążenie chorobą dziecka i wynikający z tego stres nie jest wystarczającym powodem, aby wspólnie z terapeutą zastanowić się, co się u Was dzieje? U Was, w rodzicach. W samym środku Waszego wewnętrznego świata.
Miejcie nadzieję na to, że jeszcze zaświeci słońce.
Zwróćcie uwagę na zdjęcie, które wybrałem do ilustracji niniejszego artykułu. Jak Wam się wydaje – to wschód czy zachód? Trudno podjąć Wam decyzję? Trudno wybrać z dwóch opcji?
Podczas brania na bary kolejnych wyzwań może Wam umknąć, że niezależnie od stanu Waszego dziecka, macie szansę stanąć na nogi. Nie pomijajcie pozytywów, drobnych okruszków, które przykrywa czarna mgła depresji. Będąc rodzicem dziecka z diagnozą depresji możecie pomijać pozytywy, uznawać, że to, co jest pozytywne, korzystne i tak jest zbyt małe w obliczu choroby. Możecie też sabotować własne działania, myśląc, że nie robicie wystarczająco dużo i wystarczająco dobrze. Miejcie przekonanie, że nie wszystko jest Waszą winą. Bądźcie „tu i teraz”, starajcie się nie rozpamiętywać, bo nie wszystko, co w chorobie wydarzyło się Waszemu dziecku jest Waszą odpowiedzialnością.
Wybaczajcie sobie chwile słabości i… otaczajcie się ludźmi.
Otwarcie mówcie o swoich problemach i wyzwaniach pomocnym osobom z Waszego otoczenia. Jeśli poczujecie, że znajoma czy znajomy Was nie rozumie, nie wpadajcie w czarną dziurę rozczarowania tylko przyjmijcie, że nie wszyscy i nie zawsze mają możliwości, by być dla Was wsparciem i… szukajcie dalej takich osób.
Zastanówcie się, czy akceptujecie diagnozę Waszego dziecka.
Owszem, bycie zadaniowcem przydaje się w wielu sytuacjach, ale miejcie świadomość, że nie jest możliwe, abyście byli w stanie podwyższonej gotowości 24h przez kilka miesięcy. Zwracajcie uwagę na swoje emocje. Gdy zauważycie, że często zdarza się Wam wybuchać płaczem, gniewem, gdy z nienacka pojawiają się w Was nieprzyjemne emocje w dużym natężeniu może to oznaczać, że sami potrzebujecie wsparcia specjalisty – psychologa lub psychiatry. Czasem potrzebne będzie wsparcie farmakologiczne.
Nie postrzegajcie swoich dzieci wyłącznie przez pryzmat choroby.
To może być bardzo trudne, ale... Wasz syn lub córka to znacznie więcej, niż budzące lęk, przerażenie czy rozpacz, objawy. Wasze dzieci wciąż liczą na obecność bliskich, ich zrozumienie i wsparcie. Raczej nie chcą słuchać tego, kim mogliby być, co mogliby osiągnąć, gdyby nie ich choroba.
Gdy macie wątpliwości – zapytajcie zaufane osoby o opinię.
Gdy złapiecie się na tym, że wciąż roztrząsacie, rozmyślacie o tym, czy wystarczająco wspieracie swoje chore dzieci lub zastanawiacie się, co jeszcze możecie dla nich zrobić, zapytajcie osoby, do których macie zaufanie, czy ich zdaniem można zrobić więcej lub lepiej. Oni będą mogli Wam uświadomić rzeczywisty obraz tej walki…
Ważne, by w chorobie dziecka widzieć też siebie: swoje działania, myśli i emocje.
I samą/samego siebie jako pełnowartościowego człowieka, który czasem powinien umieć poprosić o pomoc.
Proszenie o pomoc to nie przyznanie się do błędu. To zwykła odpowiedź dojrzałego człowieka na kryzys. Kryzys, w którym często, tak po ludzku, zwyczajnie, nie jesteśmy w stanie sprostać wszystkim wyzwaniom.
Dbajcie o siebie.
O tym, kiedy lekarz-psychiatra może postawić rozpoznanie depresji, przeczytacie w artykule:
"Pierwsze objawy depresji".
Znajdziecie tam również linki do artykułów opisujących objawy w różnych grupach wiekowych.
Obraz autorstwa wirestock na Freepik