Wielu rodziców nakłania swoje dzieci do tego, aby dzieliły się swoimi przeżyciami.
- Pamiętaj, że możesz nam powiedzieć o wszystkim.
- Zawsze cię wysłuchamy. Możesz na nas liczyć.
To rzeczywiście świetna zachęta, która daje możliwość młodemu człowiekowi do opowiadania, o tym, co go ucieszyło, co go zdziwiło, przeraziło, a co powoduje lęk. To również daje mu pewność, że nie zostanie oceniony, jest pewny, że to, co chce zrelacjonować jest ważne, a rodzice są tym żywo zainteresowani. Mija kilka tygodni…
Nasz nastolatek przychodzi do nas, chcąc podzielić się informacją, że Wojtek, jego/jej najlepszy przyjaciel zdradził innym pewien sekret, którego nikomu, pod żadnym pozorem miał nie wyjawiać.
Chce usłyszeć, że My słyszymy – to najważniejsze! Że jesteśmy blisko, że rozumiemy… Chce usłyszeć słowa wsparcia, a może to, co w takiej sytuacji ma o nim myśleć?
- Tato, mamo, chciałbym wam powiedzieć, że…
- Wiemy, wiemy, pewnie o Wojtka chodzi…
- Tak, ale chciałem wam…
- Tyle razy ci mówiliśmy, że lepiej się z nim nie kumplować.
- Nie o to chodzi. Zastanawiam się, czy…
- Sprawa prosta! Po prostu to kretyn.
- Ale tato, to mój przyjaciel…
- Tak ci się tylko wydaje.
Wiemy lepiej. I przerywamy.
Często, jako rodzice, odnosimy wrażenie, że „wiemy lepiej”, że już „nic nas nie zaskoczy”, że wiemy dobrze, jak poradzić sobie z różnymi sytuacjami i… idziemy na skróty.
Gdy często przerywamy nastolatkowi, prawdopodobnie dojdzie do wniosku, że jest nierozumiane, a jego problemy nie są warte rozmowy. Że to, co przeżywa jest „śmieszne” i wcale nie takie skomplikowane, jak mu się to wydaje. Że musi sobie poradzić sam, a to może być początkiem odczuwania samotności. Z tych najgorszych, bo dotyczącej ludzi, których kochamy, z którymi żyjemy pod jednym dachem, którzy przez to, że „wiedzą” odmawiają nam własnego zdania, innej perspektywy…
Wiemy lepiej. I "dogadujemy" od siebie.
Gdy kończymy za niego/nią zdanie, fundujemy nastolatkowi/nastolatce brak pewności siebie w wyrażaniu jego potrzeb. Bo po co mówić, z jakiego powodu mam opowiadać o czymś, co – niezależnie od tego, jak bardzo ważne jest dla mnie – dla mojego taty lub mamy jest „przewidywalne”. Jak mogę poradzić sobie z moimi wątpliwościami? Czy to dobrze, że je mam? A może powinienem/powinnam ich nie mieć?
Wiemy lepiej i nie dajemy szansy na wątpliwości.
Nastolatek, któremu wchodzimy w zdanie, przerywamy, mówimy z marszu jak powinien postąpić i że moja – rodzica – prawda jest „najmojsza”, po wielu takich sytuacjach jest przekonany, że jego ewentualne wątpliwości nie mają racji bytu, nikogo nie obchodzą, a jeśli są nieważne, to może oznaczać, że i ja, ten/ta, który/a ma wątpliwości jestem nieważny.
Wiemy lepiej i unieważniamy.
Przez przerywanie, unieważniamy aktualną potrzebę naszego dziecka, by zostać wysłuchanym. I – o czym do końca wielu rodziców nie wie – wątpliwości dotyczące tego, czym mogę, a czego nie powinienem/powinnam „ujawniać” dorosłym. Za wieloma nastolatkami, którzy nie chcą rozmawiać z rodzicami, odmawiają wejścia w ich świat często stoją te wszystkie sytuacje, w których byli przez dorosłych: nie zauważani, ośmieszani, unieważniani. To również wszyscy ci, za których kończono zdanie, za których wiedziano „lepiej”, nie mając jakichkolwiek wątpliwości…
Jak więc słuchać nastolatka, dając mu przestrzeń na rozmowę?
Nie przerywajmy. Nie kończmy za niego.
Czekajmy na to, gdy on/ona już powie. Za każdym razem, gdy chcemy mu/jej radzić – gryźmy się w język, bo to, że dla nas sprawa jest jasna, nie oznacza, że nastolatek nie ma wątpliwości. Ba, często, właśnie z tego powodu często przychodzi podzielić się z Tobą, Drogi Rodzicu różnymi informacjami, ale też spostrzeżeniami, lękami, frustracjami…
Swoją "pewność" schowajmy do kieszeni.
Zamiast obstawać przy swoim zdaniu delikatnie badajmy to, co niepokoi nastolatka. Pytajmy zamiast twierdzić.
To trochę tak, jak byśmy wchodzili do jaskini: jest ciemno, czasem nieprzyjemnie, ale ciekawość wygrywa i wchodzimy do niej. Odkrywamy, eksplorujemy… Nie uznajemy przy wejściu do niej:
- Ok, fajna jaskinia. Widziałem ich setki. Nic szczególnego. Wracam do domu.
Nie eksplorując wątpliwości, trudności naszego dziecka możemy nie mieć pojęcia w czym tak naprawdę tkwi problem. Pytajmy więc:
- Opowiedz mi o tym coś więcej.
- Co powoduje twoje wątpliwości?
- Co ci to robi?
- Czy jest coś, czego się obawiasz?
- Co czujesz po tym, co się stało?
- Co możesz z tym teraz zrobić?
Nie rezygnujmy ze swojego doświadczenia. Prośmy jednak o wejście.
Najlepiej to zrobić, pytając o zgodę (tak, tak!). To świat i przeżycia Waszego syna/córki. A więc to oni są dysponentami tej wiedzy i to oni decydują, co z nią zrobią. To oni mają prawo decydować, czy w danej chwili chcą usłyszeć Twoją radę. To oni mają prawo oczekiwać, że zamiast bycia "lepszym", "ważniejszym", "lepiej wiedzącym" będziesz rodzicem, który jest. I towarzyszy. Często to właśnie bycie tu i teraz ze swoim dzieckiem jest znacznie bardziej ważne od jakichkolwiek słów.
W gości nie wchodzi się z buciorami, tylko najpierw kulturalnie się puka do drzwi i czeka na gospodarzy. To Wasz nastolatek jest gospodarzem. Pytajcie więc, zanim cokolwiek mu doradzicie lub oznajmicie:
- Chciałbyś/chciałabyś poznać moje zdanie na ten temat?
- Chcesz, bym opowiedział/ła, jak ja to widzę?
- Masz potrzebę, bym powiedział ci coś, co mi się nasuwa, po twojej opowieści?
- Chcesz, bym wyraził to, co czuję w związku z tym, co od ciebie usłyszałem?
- Myślisz, że moja perspektywa będzie dla ciebie pomocna?
Gdy „wiemy lepiej”, możemy doprowadzić do pojawienia się w naszym młodym rozmówcy frustracji i gniewu, bo nie daliśmy szansy (dziecku i sobie) na to, by słuchać. To właśnie wtedy najszybciej nastolatek idzie do swojego pokoju, zamyka się na cztery spusty i nie chce rozmawiać. Nie chce, bo być może tym, co "nam się wydaje" zraniliśmy go do żywego. Nie daliśmy jemu/jej możliwości wysłuchania jego/jej racji.
Bo kiedyś dziecko/nastolatek przestanie z nami rozmawiać.
Przestanie wierzyć, że rozmowa z nami może coś zmienić.
A dobrze wiemy, że w ciszy słychać więcej...
Więcej o tym, co może pomóc w szczerym dialogu (nie tylko z nastolatkiem) przeczytasz w artykule:
Photo by Andrew Neel on Unsplash