Na niniejszej stronie nie odnoszę się do aktualnych wydarzeń, czasem robię to na profilu Jacek Wolszczak – terapia nastolatków na Facebooku. Tym razem jednak muszę zareagować i zwrócić się z apelem do mediów.
Kilka dni temu odbyła się ceremonia pogrzebowa, 14-latka, który zginął śmiercią tragiczną. Prokuratura i policja wciąż bada wątek prześladowania chłopca przez rówieśników z jego szkoły – miało się ono przyczynić do tragedii. Podczas pogrzebu został odczytany list, Jak czytam na stronie jednej z gazet…
„Bliscy napisali go w jego imieniu. Reakcja żałobników była natychmiastowa. Takiego szlochu w świątyni od dawna nikt nie słyszał”…
Dlaczego publikacja listu pożegnalnego osoby, która zginęła tragicznie jest ze wszech miar naganna, nawet jeśli jego treść jest wyłącznie stylizowana na pożegnanie? Nawet, jeśli to rodzina z różnych powodów zdecydowała się na taką formę pożegnania swojego dziecka?
Efekt naśladownictwa i „zarażanie” zachowaniami.
Jednym z najlepiej udokumentowanych mechanizmów w psychologii społecznej jest tzw. efekt Wertera – zjawisko polegające na wzroście liczby prób samobójczych po nagłośnieniu konkretnego przypadku. Młodzi ludzie, szczególnie w okresie dojrzewania, są bardziej podatni na modelowanie zachowań, zwłaszcza tych, występujących wśród rówieśników. To oznacza, że obserwując czyjąś historię – zwłaszcza opisaną w sposób emocjonalny i szczegółowy – mogą identyfikować się z jej bohaterem i traktować jego działania jako możliwe rozwiązanie własnych problemów.
List s****, jako bardzo osobista forma wypowiedzi, ma wyjątkowo silny ładunek emocjonalny. Może sprawiać wrażenie „głosu” osoby cierpiącej, co wzmacnia identyfikację odbiorcy z autorem. Dla młodego człowieka w kryzysie taki tekst może stać się niebezpiecznym scenariuszem działania.
Jak czytamy na stronie zwjr.pl, w poradniku dla pracowników mediów*:
Prawdopodobieństwo wzrostu liczby samobójstw jest największe w ciągu pierwszych dni po pojawieniu się opisów w mediach i stopniowo zmniejsza się w okresie około dwóch tygodni, ale niekiedy utrzymuje się dłużej. Wzrost zależy od intensywności przekazu medialnego, a także tego, na ile odbiorcy mogą zidentyfikować się z ofiarą samobójstwa, jak też od jej znaczenia.
Normalizacja i romantyzacja cierpienia.
Publikowanie takich treści – nawet w intencji ostrzeżenia – może prowadzić do niezamierzonej normalizacji tego typu zachowań. Jeśli treść listu przedstawia s**** jako sposób zakończenia bólu, odzyskania kontroli lub przekazania „ostatniego komunikatu”, może zostać odebrana jako sensowna, a nawet logiczna decyzja.Dodatkowym zagrożeniem jest romantyzacja – przedstawianie s**** w sposób estetyczny, refleksyjny czy poetycki. W kulturze młodzieżowej, gdzie emocje często przeżywane są intensywnie i absolutnie, taki przekaz może być szczególnie atrakcyjny. Listy „udające” autentyczne pożegnania mogą wzmacniać ten efekt, tworząc iluzję głębi i znaczenia przypisanego samobójstwu.
Dostarczanie „scenariusza” działania.
Treści stylizowane na takie listy mogą pełnić funkcję instruktażową. Pokazują, jakie emocje można wyrazić, jak uzasadnić swoją decyzję, jak „pożegnać się” z bliskimi. Dla osoby w kryzysie, która zmaga się z chaosem myśli i emocji, taka struktura może być niezwykle sugestywna.W psychologii mówi się o tzw. myśleniu tunelowym – zawężeniu pola widzenia do jednego rozwiązania. W takim stanie młody człowiek może nie dostrzegać alternatyw, a gotowy „przepis” na rozwiązanie wszystkich trudności przed którymi stoi, dodatkowo wzmacnia przekonanie, że to jedyna droga.
Wrażliwość okresu dorastania.
Adolescencja to czas intensywnych zmian biologicznych, emocjonalnych i społecznych. Młodzi ludzie dopiero uczą się regulować emocje, budować tożsamość i radzić sobie z trudnościami. Ich zdolność do przewidywania konsekwencji jest jeszcze niedojrzała, a potrzeba przynależności i zrozumienia – bardzo silna.W tym kontekście kontakt z treściami o wysokim ładunku emocjonalnym, takimi jak listy s****, może działać jak katalizator. Szczególnie narażone są osoby już znajdujące się w kryzysie – doświadczające depresji, odrzucenia, przemocy lub poczucia beznadziei.
Iluzja „zrozumienia” i samotność.
Taki list często zawiera wyjaśnienie motywów działania. Dla odbiorcy może to stworzyć iluzję pełnego zrozumienia sytuacji autora. Młody człowiek czytający taki tekst może pomyśleć:
– On czuł dokładnie to, co ja.
To poczucie wspólnoty doświadczenia, zamiast przynieść ulgę, może pogłębić izolację – szczególnie jeśli prowadzi do przekonania, że nikt inny nie jest w stanie pomóc.
Odpowiedzialność mediów i twórców.
Z powyższych powodów wiele organizacji zajmujących się zdrowiem psychicznym zaleca powstrzymanie się od publikowania listów samobójczych oraz ich imitacji. Odpowiedzialne podejście do tematu powinno obejmować:
- unikanie szczegółowych opisów i osobistych dokumentów,
- skupienie się na możliwościach pomocy i wsparcia,
- przedstawianie historii wychodzenia z kryzysu,
- używanie języka, który nie wartościuje ani nie upraszcza złożonych problemów.
Mówienie o s**** nie jest zakazane – wręcz przeciwnie, otwarta i odpowiedzialna rozmowa może ratować życie. Kluczowe jest jednak to, JAK o tym mówimy. Zamiast publikować listy pożegnalne, warto tworzyć przestrzeń dla głosów osób, które znalazły pomoc, które przetrwały kryzys, które uczą się radzić sobie z trudnymi emocjami. Treści kierowane do młodzieży powinny wzmacniać przekonanie, że pomoc jest dostępna, a kryzys – choć bolesny – nie jest stanem ostatecznym. W tym sensie odpowiedzialność za słowo ma realny wpływ na bezpieczeństwo innych.
Raz jeszcze!
Publikowanie listów pożegnalnych nastolatków lub – tak, jak w opisywanej sytuacji spod Iławy – ich imitacji niesie ze sobą poważne ryzyko psychologiczne. Mechanizmy takie jak efekt naśladownictwa, normalizacja zachowań, romantyzacja cierpienia czy dostarczanie gotowych wzorców działania mogą wpływać na decyzje młodych ludzi znajdujących się w kryzysie.
Dlatego odpowiedzialność za sposób przedstawiania takich treści spoczywa na wszystkich – mediach, twórcach internetowych, nauczycielach i dorosłych. Ochrona młodych ludzi przed szkodliwymi przekazami to przede wszystkim świadome i empatyczne podejście do tematu, który wymaga szczególnej ostrożności. W tym wypadku, niestety, tego zabrakło.
Jeśli Ty lub Twój bliski przeżywacie obecnie kryzys, skorzystajcie z pomocy. Dobrym początkiem jest kontakt z telefonem zaufania. Oto ich lista:
116 111- całodobowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę,
116 123 – całodobowy telefon zaufania dla osób dorosłych Polskiego Towarzystwa Psychologicznego,
800 70 22 22 – całodobowy telefon dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym,
22 484 88 01 – antydepresyjny telefon zaufania Fundacji ITAKA,
22 484 88 04 – telefon zaufania młodych Fundacji ITAKA,
800 12 12 12 – dziecięcy telefon zaufania Rzecznika Praw Dziecka
608 271 402 – telefon zaufania dla mężczyzn – dyżury psychologów odbywają się we wtorki, w godzinach 17:00-19:00, w środy, w godzinach 8:00-20:00 oraz w czwartki, w godzinach 19:00-21:00.
22 628 52 22 – telefon zaufania dla osób LGBT+, od poniedziałku do piątku od 18:00 do 21:00
22 635 09 54 – telefon zaufania dla seniorów, czynny w poniedziałki, środy i czwartki od 17:00 do 20:00
22 845 12 12 lub 667 833 400 – Ośrodek Interwencji Kryzysowej – poradnia ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie
*Cytat z: „Rola mediów w promocji zdrowia psychicznego i w zapobieganiu samobójstwom. Poradnik dla pracowników mediów”. Baran A., Gmitrowicz A., Koszewska I. i wsp. Grupa ds. mediów przy Zespole roboczym ds. prewencji samobójstw i depresji przy Radzie ds. Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia. Warszawa 2018.
Zdjęcie: Pixabay
Więcej o tym, co robić, gdy nastolatek mówi, że chce się zabić, przeczytacie w artykule:
„Co robić, gdy nastolatek grozi samobójstwem”.
Więcej o tym, jak rozmawiać o tym, co może być dla niego nie do uniesienia, przeczytacie w artykułach:
„Jak rozmawiać z nastolatkiem o tym, co przerażające”,
„Co robić, gdy nastolatek przeżywa stratę”,
„Jak rozmawiać po śmierci samobójczej kogoś bliskiego”.




