Gdy nastolatek staje się dorosły, cz. 1

2023-11-20

Autor: Jacek Wolszczak

Dla wielu rodziców moment osiągnięcia przez ich dziecko (będzie nim do końca życia) pełnoletniości jest spodziewanym, ale jednak zaskoczeniem, a przecież często nic się raczej nie zmienia: dziecko-dorosły nadal mieszka z nami pod jednym dachem, często też uczy się w szkole, ma swoje (i tylko swoje) grono znajomych i przyjaciół.
 

A jednak…

18-latek/tka, młody mężczyzna/kobieta to autonomiczna jednostka i ma prawo do kierowania swoim życiem tak, jak uważa za stosowne. Wiąże się to również z różnymi niemądrymi wyborami, za które rodzice nie mogą być odpowiedzialni. Szacunek dla autonomii właśnie nakazuje uszanować Jej/Jego życiowe wybory, choćby rodzic uważał, że to a) równia pochyła, b) marnowanie życia, c) głupota i wygoda, d) [wpisz każdą możliwą odpowiedź].
 

Jak więc rodzic może poradzić sobie z tym wszystkim? Jak sam sobie może pomóc w tym trudnym czasie (czy jest kiedykolwiek dla rodzica czas łatwiejszy?)

Możesz postawić granice.

Postawić granice w taki sposób, by konsekwencje wyborów Młodego Człowieka nie spadały na rodzica, lecz wyłącznie na niego. Bo to on (i tylko on) jest odpowiedzialny wobec prawa (i domowników) za to, co robi, czego nie robi, co zaniedbuje, do czego się nie przykłada. Nie oznacza to jednak wywalenia go z dnia na dzień z domu. Może się wiązać z pozbawieniem go obecnego komfortu, a zatem ograniczeniem działań rodzica wyłącznie do tego, co nieodzowne, a więc: zapewnienie jedzenia, picia i lekarstw (jeśli córka lub syn będzie chciała je brać – w przeciwnym wypadku to pieniądze wyrzucone w błoto). Na wszystko inne syn lub córka powinni zarobić, zapracować. Możliwe, że fakt nie podejmowania jakichkolwiek działań na rzecz wspólnego dobra (czyt. domu) wynika z wiedzy, że niezależnie czy Młody Człowiek coś zrobi lub nie i tak czeka na niego internet, pieniądze i wszelkie wygody. Bo przecież, gdy mam wszystko, to nie ma zbytniej różnicy, gdy codziennie rano wychodzę do pracy czy nic nie robię, nadrabiając serialowe zaległości.

Możesz zaakceptować jej/jego wybory.

To, co robi (bądź nie) to jej/jego odpowiedzialność jako 18-letniej, autonomicznej jednostki. Wybór jest po jej/jego stronie: ma możliwość skorzystania z doświadczenia i serdecznych podpowiedzi Rodziców, ale nikt (w tym również Rodzice) nie są w stanie robić za nią wszystkiego. Owszem, możecie próbować pomóc, ale to tylko od niej/niego zależy, co z tym zrobi: czy skorzysta z rad swojej mamy czy je oleje, wybierając coś innego, lepszego dla niego/dla niej na tę chwilę. Mając jednak z tyłu głowy, że coś jednak powinien zrobić (pieniądze nie biorą się wyłącznie z bankomatu), jeśli zależy jej/jemu na dobrach drugiej potrzeby. Ograniczenie np. korzystania z internetu czy telefonu motywuje do podjęcia takiej aktywności, która zapewni dostęp do tego, co zostało ograniczone. Tu również wszystko zależy od Niej/Niego, a nie od Rodziców.
 
Możesz pogodzić się w tym, że zrobiliście wszystko, co możliwe.
 
Myślę, że ten punkt jest najbardziej wymagający. Przyznanie, że zrobiło się wszystko i już nic więcej zrobić się nie da, wbija nas w poczucie bezsilności, ba, w proces żałoby, bo przecież to już koniec – nic więcej nie można zrobić. Z aktywnego aktora stajemy się publicznością. Proszę jednak dać sobie prawo do przeżycia tych trudnych emocji.
Możecie sobie pomóc chodząc na soją terapię, gdzie będziecie mogli na bieżąco opowiadać terapeucie o swoich wątpliwościach, wszelkich myślach i reakcjach, które w czasie tego procesu Was nachodzą.

Możesz jasno wyrażać swoje uczucia.

  • Czuję złość, gdy twierdzisz, że ja…
  • Czuję smutek, gdy mówisz o mnie w ten sposób…
  • Czuję frustrację, gdy nie podejmujesz tego, o co cię prosiłam…
 
To tylko trzy z bardzo wielu komunikatów, które śmiało możecie kierować do córki/syna w sytuacji, gdy słyszycie krzywdzące, raniące komentarze na swój temat. Proszę przy tym pamiętać, że nie jesteście, jako Rodzice, odpowiedzialni za Jej/Jego emocje. Mogą krzyczeć, płakać z powodu tego, co słyszą, ale jeśli nie rzucacie mięsem, jesteście kulturalni, nie oskarżacie, nie obwiniacie, nie deprecjonujecie ich wartości jako ludzi, to ich reakcja jest ich wyłączną odpowiedzialnością.
 
Jako Rodzice jesteście odpowiedzialni za klarowne przekazanie informacji i zapewnienie, że pomimo tych wszystkich trudności – jesteście i będziecie.

Zdjęcie: Joanna Malinowska (freestocks.org)

Jacek Wolszczak

Psycholog i pedagog. Pracuje z młodzieżą i dorosłymi.

Gdy nastolatek staje się dorosły, cz. 1
Ta strona korzysta z plików cookie. Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na naszą politykę prywatności.
Przeczytaj