A jednak…
Jak więc rodzic może poradzić sobie z tym wszystkim? Jak sam sobie może pomóc w tym trudnym czasie (czy jest kiedykolwiek dla rodzica czas łatwiejszy?)
Możesz postawić granice.
Postawić granice w taki sposób, by konsekwencje wyborów Młodego Człowieka nie spadały na rodzica, lecz wyłącznie na niego. Bo to on (i tylko on) jest odpowiedzialny wobec prawa (i domowników) za to, co robi, czego nie robi, co zaniedbuje, do czego się nie przykłada. Nie oznacza to jednak wywalenia go z dnia na dzień z domu. Może się wiązać z pozbawieniem go obecnego komfortu, a zatem ograniczeniem działań rodzica wyłącznie do tego, co nieodzowne, a więc: zapewnienie jedzenia, picia i lekarstw (jeśli córka lub syn będzie chciała je brać – w przeciwnym wypadku to pieniądze wyrzucone w błoto). Na wszystko inne syn lub córka powinni zarobić, zapracować. Możliwe, że fakt nie podejmowania jakichkolwiek działań na rzecz wspólnego dobra (czyt. domu) wynika z wiedzy, że niezależnie czy Młody Człowiek coś zrobi lub nie i tak czeka na niego internet, pieniądze i wszelkie wygody. Bo przecież, gdy mam wszystko, to nie ma zbytniej różnicy, gdy codziennie rano wychodzę do pracy czy nic nie robię, nadrabiając serialowe zaległości.
Możesz zaakceptować jej/jego wybory.
Możesz jasno wyrażać swoje uczucia.
- Czuję złość, gdy twierdzisz, że ja…
- Czuję smutek, gdy mówisz o mnie w ten sposób…
- Czuję frustrację, gdy nie podejmujesz tego, o co cię prosiłam…
Zdjęcie: Joanna Malinowska (freestocks.org)