Pewny siebie rabuś.
Była środa, 19 kwietnia 1995. Niejaki McArhur Wheeler obrabował dwa banki w Pitsburgu, w stanie Pensylwania. Napad, jakich wiele, ale ten akurat przestępca nie należy do „typowych”. Oto bowiem, chcąc ukryć swoją tożsamość użył zamiast kominiarki... cytryny (wiedział, że sok z niej jest wykorzystywany jako niewidzialny tusz). Miał więc pewność, że nie zostanie rozpoznany w kamerach monitoringu, gdy wysmaruje sobie całą twarz sokiem. Gdy tylko w popołudniowych wiadomościach ukazała się jego facjata w całej okazałości, policja szybko go namierzyła i jeszcze tego samego dnia facet trafił za kratki.
Dzięki kosmicznej wręcz pewności siebie pan Wheeler dał początek poważnym badaniom naukowym, które tłumaczą jak to się dzieje, że nie mając wiedzy w danym temacie, tak często mamy chęć zabrać głos w dyskusji, ba, być w niej ekspertami.
Błąd poznawczy.
Dwaj naukowcy: David Dunning i Justin Kruger z Uniwersytetu Cornella stwierdzili oto, że przyczyną pewności siebie jest częściej ignorancja, niż wiedza.
Efekt Dunninga-Krugera to błąd poznawczy. Najprościej rzecz ujmując, zjawisko to polega na przecenianiu swoich umiejętności w danej dziedzinie zwłaszcza, gdy są na niskim poziomie.
Jeszcze krócej? To zbyt duża pewność siebie! Co ciekawe, im dana dziedzina wydaje się bardziej dostępna, „nieskomplikowana”, tym częściej osoby niekompetentne uważają się za kompetentne w danym temacie.
Przykłady z życia.
Można je wymieniać na pęczki.
Po przegranej reprezentantów Polski w piłkę nożną, co drugi z nas (interesujący się futbolem) twierdzi, że to on wystawiłby znaczne lepsze ustawienie na mecz.
Badani Polacy należą również do ekstraklasy kierowców – 90% z nas uważa, że kieruje lepiej, niż średnia, co jest oczywiście niemożliwe.
Wszelkie wypowiedzi na forach internetowych zaczynające się od:
- Nigdy nie miałem do czynienia z [tutaj pada dziedzina], ale uważam, że...
Co ma do tego depresja?
Jeśli Wy, jako rodzice, osoby rozumiejące depresję, akceptujące ją, mające na jej temat wiedzę, zdajecie sobie sprawę z konkretnych jej symptomów, chcecie wytłumaczyć innym to, co dzieje się z Waszym dzieckiem – nie dziwcie się, że wujek, ciocia, czasem (o zgrozo!) nauczyciel stwierdzi, że według niego, to nie jest żadna depresja, a zwykłe lenistwo i brak wychowania, manipulacja rodzicem lub niewydolność opiekunów.
Niezależnie od nieco humorystycznej otoczki, która dała początek badaniom nad tym ciekawym efektem, nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że taki sposób komunikowania się z innymi bywa bardzo odpychający.
Oczywiście, jest to raniące. Oczywiście, jest to niezwykle smutne. Oczywiście, jest to krzywdzące. Oczywiście, jest to niezwykle przykre, ale właśnie efekt Duninga-Krugera wyjaśnia, że tendencję do zabierania głosu na ten temat będą miały osoby, które kompletnie nie mają wiedzy o depresji. Świadomość występowania tego efektu może choć trochę złagodzić Wasz dyskomfort w takich sytuacjach. I dać szansę na chwilę refleksji nad tym, czego jesteście świadkami.
Co ciekawe, ci sami naukowcy dowiedli, że osoby wykwalifikowane w danej dziedzinie mają tendencję do zaniżania oceny swoich umiejętności. Ale to już zupełnie inna historia...
O innych błędach w myśleniu możecie przeczytać w artykułach:
"Zniekształcenia poznawcze. Etykietowanie".
"Zniekształcenia poznawcze. "Wszystko albo nic".
Image by Leopictures from Pixabay