Co robić, gdy nastolatek chce zrezygnować z terapii

2023-12-01

Autor: Jacek Wolszczak

To naturalne, że w trakcie trwania psychoterapii zdarzają się momenty zwątpienia. Nastolatek zgłasza wtedy, że psycholog lub psychoterapeuta, który z nią/nim pracuje jej/mu „nie pasuje”. Co wtedy?

Jak rozmawiać o wsparciu z nastolatkiem?

Rozmawiając z nastolatkiem o psychologu lub terapeucie, z którym “nie wyszło” należy powiedzieć, że to nic nadzwyczajnego, bo żeby dobrze ze sobą współpracować trzeba siebie dobrze rozumieć, mieć zaufanie, być otwartym na to, co mówi druga strona, a na to potrzeba przede wszystkim czasu i zaangażowania z obu stron. To, że ten konkretny specjalista jej/mu nie podpasował, nie sprawdził się, to nie jest wina ani psychologa ani Twojego dziecka/nastolatka – czasami tak po prostu się dzieje. To jednak nie oznacza, że na pewno nie stworzy relacji terapeutycznej z innym/inną psychologiem/żką/ psychoterapeutą.

Zastanówcie się przy tym: czy będąc w sklepie z butami, wybieracie pierwszą lepszą parę? Czy może szukacie do skutku, jeżdżąc po różnych sklepach tak, by to, co kupicie było najlepiej dopasowane do do nogi? By odpowiadał Wam kolor i fason?

Gdy "to nie ma sensu".

Z dużą rezerwą podchodziłbym jednak do opinii nastolatka, który mówi, że psycholog mu nie pomógł i to wszystko “nie ma sensu”. Zresztą, im wypowiedź nastolatka w kwestii terapii jest bardziej ogólna, tym bardziej prawdopodobne, że nie jest to prawdziwy powód niechęci lub przerwania procesu terapeutycznego.

Niezależnie od długości trwania terapii, to nie jest łatwa sprawa, bo dziecko/młody człowiek - zwłaszcza chorujący na depresję - konfrontuje się z tym, że jego myślenie nie jest obrazem rzeczywistości, a często stanowi jakąś strategię, która ma mu ułatwić poradzenie sobie z obecną, trudną sytuacją.

Co robi terapeuta?

Terapeuta/tka to nie jest ktoś, kto tylko słucha, ale przede wszystkim podczas sesji z Twoim dzieckiem:

  • pracuje wspólnie z Twoim dzieckiem nad możliwymi rozwiązaniami danej sytuacji
  • zastanawia się, co jest prawdziwym problemem tego, który się zgłasza
  • nazywa konkretnie problemy
  • identyfikuje, opowiada i zachęca do mówienia o emocjach (względem siebie i innych ludzi, a także tego, co dzieje się aktualnie w życiu nastolatka)
  • bada, na ile jej/jego przekonania są przystosowawcze,
  • szuka wyrwy w nieadekwatnych przekonaniach o sobie, o innych i otaczającym świecie
  • rozpoznaje stan psychiczny Twojego nastolatka i może wysłać do lekarza psychiatry, jeśli jest taka potrzeba.

Np. jeśli Wasz nastolatek jest przekonany/a, że jest do kitu, nic mu nie wychodzi, wszyscy go nienawidzą, nikt go nie kocha, a on sam/sama zwyczajnie wie, że wszystko, co zrobi jest porażką (albo całą ich serią), terapeuta będzie drążył, zadając mnóstwo pytań, np.:
- Jakie masz dowody na to, że jesteś beznadziejna/ny? 
Sama/sam widzisz, że nawet “zwykła” rozmowa o emocjach jest trudna. Terapeuta to nie sąsiad, który powie:
- Aha, no, to rzeczywiście masz problem. I to nie jest wina sąsiada, że nie rozumie, ale braku konkretnych narzędzi, które ma właśnie psycholog…

Gdy nastolatek nie chce brać udziału w terapii...

W kontekście "nie trafienia" psychologa/terapeuty, aby podyskutować o oporze nastolatka, możesz odnieść się do jej/jego doświadczenia, np. jeśli Twoja córka umie jeździć na rowerze, to zapytaj, czy jeździła na nim od razu, czy może kilka razy wcześniej upadła? Odpowie pewnie, że tak. Czy te jej upadki spowodowały, że nie umie jeździć? Nie, to tylko było jej doświadczenie, kilka razy upadła, ale to przecież nie spowodowało, że już nigdy w życiu nie usiądzie na rower. Umie jeździć pomimo, że kilka razy zdarzyło jej się spaść. Możesz zapytać, jakim cudem jednak potrafi jeździć? Szukaj analogii, odwołuj się do jej doświadczeń, bo pamiętaj: Ty najlepiej wiesz, co u niej może „zagrać” w przypadku Twojej córki.

Co mówić, gdy słyszymy pytanie od naszego nastolatka:
- W czym w ogóle może mi to pomóc? 

Tu odpowiedź jest prosta: przede wszystkim może pod okiem specjalisty przekonać się, czy rzeczywistość jest nieco jaśniejsza, niż wszystko to, co sobie do tej pory o niej myślał. Może zrobić coś dla siebie. Może poczuć się inaczej, może spojrzeć na siebie i swoje kłopoty w inny sposób. Tłumacząc te zawiłości nastolatkowi pamiętaj, aby nie używać przy tym słówka „lepiej”, bo to nic nie oznacza!!! 

Nie obiecuj jednak swojemu dziecku, że pójdzie na konsultację i że psycholog na pewno pomoże, bo zwyczajnie… tego nie wiesz.

Pamiętaj przy tym, że to nie są pogaduszki przy kawusi, a ciężka praca na emocjach. Nie bagatelizuj więc wszelkich obaw i lęków, o których będzie mówiło Twoje dziecko.

Rozpoznawaj i rozmawiaj o emocjach. Swoich i dziecka.

Jeśli  masz z tym trudność - poproś o radę psychologa.

Wielu rodziców twierdzi, że ich dzieci są „zamknięte” i w gabinecie pewnie nic nie powiedzą. Może być tak, że Twój nastolatek zwyczajnie nie potrafi nazwać swoich emocji. Możecie więc na co dzień wspólnie z innymi domownikami go z nimi oswajać. Jak?

Mówcie "emocjami". W internecie znajdziecie tzw. koło emocji, na którym można zobaczyć różne uczucia. Z pewnością Wam się przyda, zwłaszcza na początku. Możecie je wydrukować i np. umówić się (o ile będzie to możliwe – bez nacisku z Waszej strony w momencie oporu), że raz dziennie macie 5 minut dla siebie na to, żeby powiedzieć: jak minął dzień, ale właśnie z użyciem koła emocji. Może to być krótka informacja/streszczenie tego, co działo się w ciągu dnia. A może być np. rozmową o tym, że nie ma emocji złych czy dobrych. Każda niesie ze sobą konkretny komunikat/ informację dla nas.

Można też na luzie, ale z uważnością porozmawiać na temat: Czego się boimy? Takie spotkanie powinno odbyć się ze wszystkimi członkami rodziny (rodzice/partnerzy + dziecko/dzieci). Na początku będziecie pewnie jako dorośli niewiele mówili – zwłaszcza mężczyźni mają z tym problem. Pamiętajcie, że jeśli wcześniej nie rozmawialiście w ten sposób, potrzebujecie wszyscy treningu.

Po jakimś czasie na pewno będzie to dla Was o wiele łatwiejsze i znacznie więcej będziecie się mogli o sobie nawzajem dowiedzieć. Pamiętajcie, że „czuję się źle/niefajnie” to nie są uczucia. Nazywajcie to, co czujecie. Sami musicie się z tym oswoić.

Czy strategia "przyjdzie na to czas" jest pomocna?

Niektórzy mówią „nic na siłę”. Jeśli nie chce, to znaczy, że nie potrzebuje. Jak będzie ciężko, to na pewno nam o tym powie. Może nawet pojawić się myśl, że nie jest tak źle, jak początkowo nam się wydawało. Że to minie i wszystko lub prawie wszystko wróci do normy.

Drodzy Rodzice,

nie wiem, czy wiecie, ale np. samookaleczenia (w najróżniejszej formie) często stanowią tzw. zespół presuicydalny, czyli to wszystko, co pojawia się przed myślami o odebraniu sobie życia. Temu zespołowi towarzyszy też przeżywanie głównie lęku i niepokoju.

Czy macie pewność stanu w jakim znajduje się Wasz nastolatek?

Czy z ręką na sercu myślicie, że “można jeszcze poczekać”? 

Nie straszę Was. Twierdzę tylko, że to poważna sprawa i tu akurat nie można ulegać pokusie: „jeszcze zdążymy, nie jest jeszcze tak źle". Trzeba działać. 

Image by Владимир Берзин from Pixabay

Jacek Wolszczak

Psycholog i pedagog. Pracuje z młodzieżą i dorosłymi.

Co robić, gdy nastolatek chce zrezygnować z terapii
Ta strona korzysta z plików cookie. Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na naszą politykę prywatności.
Przeczytaj