Dzień Mamy. O emocjach, które nie są oczywiste

2026-05-24

Autor: Jacek Wolszczak

Drogie Mamy! Niebawem Wasze święto…

Możliwe, że usłyszycie w tym dniu mnóstwo pięknych, wzniosłych słów na temat Waszej roli w życiu konkretnych osób.
Możliwe, że dostaniecie kwiaty czy drobne upominki.
Możliwe, że choć przez chwilę poczujecie się wyjątkowe, potrzebne, dobre, wspaniałe, wystarczające.
Możliwe, że żartom, uśmiechom nie będzie końca.
Możliwe, że nawet ktoś, kto na co dzień się nie odzywa, zadzwoni z serdecznym słowem.
Możliwe, że poczujecie dumę, że ktoś pamiętał o Was, o Waszym wysiłku i zaangażowaniu, o tym wszystkim, co robicie na co dzień i o tym, co tak spowszedniało, że nie ma sensu o tym wspominać, bo to takie… zwykłe.
Możliwe, że choć przez chwilę odetchniecie od codziennego znoju, trudów, wyzwań, wyrzeczeń i poświęceń dla innych…

Być może będzie inaczej…

Możliwe, że nie będzie żadnej specjalnej fety z tej okazji.
Możliwe, że nie będzie śniadania podanego w odświętny sposób wprost do łóżka.
Możliwe, że to święto skłoni Was do zadumy, ale też smutku, bezsilności, bezradności.
Możliwe, że Dzień Mamy, tak hucznie fetowany przez firmy prezentowe nie będzie dla Was wcale czymś szczególnym, wyjątkowym czy radosnym…
Możliwe, że usiądziecie sobie w kąciku, popłaczecie…
Możliwe, że raz jeszcze zagryziecie zęby i powiecie sobie w duchu:
– Muszę być silna.
Możliwe, że Dnia Mamy, w codziennej gonitwie, nawet nie zauważycie.
Możliwe, że w Dzień Mamy ktoś Was rozczaruje, zniesmaczy, porówna do innych, powie coś w złości, nie dając oddechu nawet wtedy, gdy macie okazję do świętowania.
Możliwe, że w Waszym życiu dzieją się takie potworności, macie w sobie tyle niezgody lub lęku na to, co Was spotkało, że nie będziecie świętować, bo “nie ma czego”.
Możliwe, że po raz kolejny zdacie sobie sprawę, że wciąż “nic się nie zmienia”…

Niezależnie, który z wariantów się Wam wydarzy:
Bądźcie przy sobie – Waszych emocjach (niezależnie, jakie by one były w danej chwili).
Bądźcie przy Waszych wartościach, tym co ważne i potrzebne, przy tym, w co wierzycie, przy tych komu ufacie, z tymi, których kochacie.
Bądźcie pewne, że nie jesteście same ze swoimi troskami, niepokojami, lękiem, rozgoryczeniem, zmęczeniem, wyczerpaniem.
Bądźcie również pewne, że to, co złe, to, co nie dzieje się tak, jak byście chciały, to nie Wasza wina, to nie jest Wasza wyłączna odpowiedzialność, a za Wasze ewentualne błędy i potknięcia nie grozi Wam żaden sąd czy trybunał.

A jednocześnie…

Wasze wątpliwości to cenne wskazówki, z których być może ktoś inny może się śmiać lub je podważać. Choroba dziecka lub innego członka rodziny nie definiuje Was jako ludzi.
Wasza wrażliwość – być może często krytykowana przez nieprzychylnych – świadczy o Waszym człowieczeństwie, a nie o “przesadzaniu”. Wasza bezsilność to również wskazówka, że do tej pory zrobiliście naprawdę dużo, staracie się, jak najlepiej potraficie i jest to niezależne od Waszych zasobów (np. pieniędzy, czasu, grona znajomych czy przyjaciół itp.).

Siła, wytrwałość to cenna waluta, która – tak, jak wszystko inne może się wyczerpać i macie prawo do… wyczerpania. A Wasze dzieci – choć nie jesteście doskonałe, czasem nie macie siły na 100%, przeżywacie kryzysy – mając innych rodziców mogłyby mieć znacznie gorzej.

Choć nie musicie być lubiane, należy Wam się szacunek.
Bez żadnych warunków. Bez żadnych ograniczeń.
Nie musicie na cokolwiek zasłużyć, nie musicie być dla siebie największymi krytykami świata…

Droga Mamo!
Być może czasem masz już po dziurki w nosie określone frazy:
– Co cię nie zabije, to cię wzmocni.
– To twoja wina.
– Jak można być tak…
– Jak można tego nie rozumieć?
– Jesteś z siebie zadowolona?
– Przecież to logiczne, że…
– Mogłabyś…
– Inni mają gorzej.
– Nie rozumiem, w czym problem?
– To ty chciałaś dziecka.
– Przestań się nad sobą użalać.

Być może:
chcesz odpocząć,
chcesz ciszy,
chcesz, żeby „to” się skończyło,
chcesz mieć „wywalone”,
chcesz się zwolnić z tych wszystkich obowiązków,

Być może jesteś rozczarowana, bo…
„to nie tak miało wyglądać”, „gdybym wcześniej wiedziała…”, „wszyscy są przeciwko mnie”, „nikt mnie nie rozumie”, „muszę zagryźć zęby…”

Z okazji Dnia Mamy życzę Ci, byś pamiętała każdego dnia, że…
nie jesteś tylko mamą, a Twoja rola/ marzenia/ plany nie kończy się na rodzicielstwie,
Masz prawo do bycia mamą taką, jaką chcesz.
Masz prawo do swoich wartości i zasad.

Nie musisz odpowiadać na każdą zaczepkę
Nie wszystko musi wymagać Twojej natychmiastowej reakcji.

Życzę, byś – jeśli orientujesz się, że coś Cię męczy, przytłacza, przygniata, frustruje – miała pewność, że są ludzie, którzy mogą Ciebie wesprzeć.
Życzę, byś – jeśli uznasz, że wyczerpałaś wszystkie możliwości – spróbowała przegadać swoje troski, niepokoje, swój ból czy rany z psychologiem. To nie musi oznaczać, czegoś „wielkiego”. To nie musi oznaczać wieloletniej psychoterapii.

Ktoś z boku może Ci podarować nieco inną perspektywę, uznając jednocześnie Twoje emocje. Ktoś z boku może Ci podarować uwagę bez oceniania i przerzucania na Ciebie odpowiedzialności za coś, czemu nie jesteś winna. Ktoś z boku może Ci podarować uznanie, że masz prawo być przy sobie i swoich potrzebach.

I nie jest to żadna zbrodnia. I nie musi oznaczać wyrzutów sumienia.

Ty jesteś tak samo ważna…
Ty również zasługujesz…
Ty również możesz…

Życzę Ci również refleksji nad tym, co już zrobiłaś, czego dokonałaś, co pozytywnego stało się z Twoim udziałem…

Życzę Ci także moc ciepłych słów, które sama sobie powiesz. Poklep się po ramieniu, Droga Mamo, podaruj sobie serdeczny uścisk. Może przytulisz się do tych, których kochasz?

Życzę Ci też niezmiennej wiary w to, że coś się ruszy/ zmieni/ zmodyfikuje i to może wydarzyć się w każdej chwili, bo życie jest dynamiczne.

Zdjęcie: Mirko Sajkov z Pixabay

Jacek Wolszczak

Psycholog i pedagog. Pracuje z młodzieżą i dorosłymi.

Dzień Mamy. O emocjach, które nie są oczywiste
Ta strona korzysta z plików cookie. Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na naszą politykę prywatności.
Przeczytaj